W kuchni utytłani

Pokusa Janssona

9 września 2013
Pokusa Janssona

Zwieńczeniem naszego szwedzkiego wojażowania była uroczysta, prawdziwie szwedzka kolacja. Jej menu zostawiłam sobie specjalnie na osobny, pysznie wypasiony post.

Ale jak na polsko-szwedzką Panią domu bardzo się postarała i stół nastroiła niezłymi frykasami: krewetkami gotowanymi na zimno, krewetkami wędzonymi, szwedzkimi klopsikami, prinskrov, czyli tzw. kiełbaskami księcia (lub jak dla mnie kiełbaskami-ośmiorniczkami). Jako danie główne na stół wjechało Janssons frestelse, czyli tajemniczo kusząca… Pokusa Janssona. Nie wiem, skąd taka kusicielska nazwa. Nie mam pojęcia, kim mógł być owy Jansson, ale przyznam szczerze, że dość nietypowo kulinarnie kusił, łącząc to, co z pozoru smakowo do siebie nie pasuje.

Przepis na Kuszenie Janssona jest takiż:

kilo ziemniaków
puszka świeżych anchois (takich w zalewie nie solonych)
szklanka śmietany
sól, pieprz, bulka tarta

Obrane ziemniaki pokroić w takie płaskie, a cienkie frytki i układać w formie żaroodpornej warstwami: trochę ziemniaków, trochę anchois. Śmietanę posolić i doprawić pieprzem, wlać połowę do formy. Dolać też trochę lub całą, zależy od smaku, wody z anchois. Zapieka sie toto kusicielstwo ok. godziny w 160-180 stopniach. Jeśli za bardzo sie rumieni, z góry trzeba przykryć folią, pod koniec pieczenia folie zdjąć. W połowie pieczenia podlać resztą śmietany, a na jakieś 15 min. przed końcem podsypać bułką tartą.

I voila i bonappetit – jak życzyła nam z okazji janssonowego posiłku najlepsza polsko-szwedzka Pani domu – to teraz jemy jak prawdziwi Szwedzi przy okazji Bożego Narodzenia.

Uwaga praktyczna: jeśli przy stole przy którym zasiadasz i planujesz konsumować janssonowe kusicielstwo zasiada także rodowity Szwed, spiesz się z dokładkami, bo więcej niż pewne, że w wyścigu po ostatnią porcję ubiegnie Cię ten Szwed pędem!

Możesz polubić też