Luty 17, 2016 at 11:24 pm

Poród. Jak oswoić nieoswojone?

Poród. Jak oswoić nieoswojone?

Przede mną drugie występy na porodówce. Pierwsze miały miejsce już dwa lata temu. Moc tamtego dnia wciąż jest ze mną. Jak napisała mi jedna koleżanka: Jedno jest pewne, ta impreza bez Ciebie się nie odbędzie. Reszta, to dodatki.

I dzisiaj właśnie o tych „dodatkach” będzie mowa. Co zrobić i jak, żeby oswoić to, co wydaje się być nie do oswojenia? Każdy poród jest inny, i nie ważne czy rodzisz pierwszy, czy drugi, czy może trzeci raz, nie ma jednego pewnego scenariusza. Ale można do porodówkowych popisów się przygotować, tak żeby poszczególne etapy porodu nie były niespodzianką, i dzięki temu móc z umiarkowanym spokojem, gdy siła skurczy lub fala wód płodowych ruszy, wypychać nowego obywatela na ten świat.

Od czego zacząć?

Szkoła rodzenia

Osobiście polecam, albo wybierać wg klucza: rekomendacje znajomych, którzy przeszli kurs w danej szkole, i wiedzą, jak tam w praktyce wyglądają zajęcia; albo szkołę przy szpitalu, w którym planujecie rodzić. W tym drugim wypadku będziecie mieć możliwość zapoznania się z procedurami panującymi w danym szpitalu, poznacie personel, z którym być może będzie wam dane spotkać się w dniu wielkiego wyjścia, dowiecie się, co spakować na porodówkę, gdzie jest Izba Przyjęć etc.
Jakich szkół unikać? Takich, w których programie są np. prelekcje producentów produktów i akcesoriów dziecięcych, możecie się wtedy spodziewać, że wiedzę merytoryczną zastąpią product placemantowe wystąpienia.
Co daje szkoła rodzenia? Zajęcia prowadzone przez doświadczone położne, doule, fizjoterpautki i doradczynie laktacyjne, to przede wszystkim ogrom wiedzy o tym, czym jest poród, jak wyglądają poszczególne fazy porodu, po czym rozpoznać, że akcja porodowa już ruszyła, jakie są farmakologiczne i naturalne sposoby łagodzenia bólu, jak przeć i czy przeć, jak oddychać, jak wyglądają pierwsze chwile po porodzie. To także „ćwiczenia praktyczne”, jak pielęgnować maluszka, i podstawy z zakresu laktacji i karmienia piersią etc. Z partnerem, jeśli planujecie rodzić w tandemie, będziecie mogli też przećwiczyć różne pozycje oraz techniki łagodzące ból. Dla panów to taki poważny trening. Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo pomocny. Bo gdy nagle się zacznie, to  panowie mają szansę i odwagę! z powagą podjąć wyzwanie i być dla was realnym wsparciem. Na zajęcia najlepiej ruszyć pomiędzy 2 a 3 trymestrem, kiedy brzuszki pozwalają jeszcze na aktywny udział w zajęciach. Często w szkołach rodzenia odbywają się również zajęcia fitness dla przyszłych mam, warto z nich skorzystać (o aktywnych, fit przygotowaniach do porodu będę pisać w kolejnym poście).
Jeśli jesteście z Krakowa to polecam i ręczę za szkołę rodzenia Koala 🙂

Fazy porodu

Dla mnie debiutantki niespodzianką było, że poród ma jakieś etapy. W moim wyobrażeniu po prostu wszystko zaczynało się wielkim chluśnięciem wód o podłogę, a potem chwilami grozy wypełnionymi stękaniem, krzykiem, przeklinaniem dnia, w którym dałam się na to namówić, wyklinaniem męża, głównego sprawcy.
A poród, to spektakl rozpisany na kilka aktów, dokładnie trzy. Wiedza o tym, co i jak wygląda, jak po sobie następuje, co w tym czasie się może dziać z moim ciałem, a co z moim dzieckiem, jak mogę łagodzić ból, co może w tym czasie zrobić dla mnie mój partner, sprawiła że w momencie kiedy to wszystko się działo, zwyczajnie byłam opanowana.
Żeby nie było, w poszczególnych aktach mojego występu nie obyło się bez aktów przemocy i wandalizmu, krzyków i przeklinania.

O tajemnicach kolejnych faz porodu poczytać możecie tu: Okres 1 i Okres 2 i 3.

Ruch i pozycje w trakcie porodu

Kolejny porodowy mit, jaki skonfrontowałam w szkole rodzenia, to pozycje w jakich się rodzi. Która z nas nie miała, albo wciąż nie ma wyobrażenia (jeśli dzień wypakowanie dopiero przed wami), że rodzi się leżąc bezwładnie z wysoko zarzuconymi nogami za głowę, albo z nogami uwięzionymi w strzemionach fotela ginekologicznego? Po szkole rodzenia, to co najmocniej zapadło mi w pamięci to zdanie: że dobry poród, to aktywny poród, tak żeby wesprzeć grawitację. I że podstawowym i nieopisanym naturalnym środkiem łagodzenia bólu w trakcie porodu jest: ruch i aktywna zmiana pozycji. Można skorzystać z dostępnych na porodówce akcesoriów, jak piłka czy też drabinki. Można się wspierać na swoim partnerze, tylko ostrożnie z podduszaniem. Można chodzić, a w trakcie tego chodzenia można kręcić biodrami, kucać i wstawać, ba! nawet tańczyć można. Na okoliczność porodówkowych baletów możecie sobie nawet przygotować play listę z ulubionymi piosenkami (ja już swoją kompiluję). A ostatnia prosta może się odbyć na krzesełku, niech grawitacja działa.

O przykładach pozycji wertykalnych poczytacie TU, a o ich zaletach TU.
Czym jest aktywny poród?
A tu macie przykładowe choreo do odtańczenia na porodówce.

Farmakologiczne i naturalne sposoby łagodzenia bólu

Mam nadzieję, że żadnej z was się nie narażę jeśli napiszę, że ból jest najlepszym przewodnikiem w trakcie porodu. Nie wymyślę i nie napiszę nic mądrzejszego, i zarazem piękniejszego w temacie porodowego bólu, niż to co napisała już u siebie na blogu Koralowa Mama. Żeby go złagodzić, ale nie zaburzyć całkowicie fizjologicznego przebiegu akcji porodowej możecie sięgnąć po naturalne, niefarmakologiczne metody. Do sprawdzonych osobiście przeze mnie na własnych krzyżach i kościach zaliczyć można wspomnianą już wyżej aktywność w trakcie porodu, zmienianie pozycji porodowych. U mnie świetnie się też sprawdziły masaże wodne (chyba połowę porodu, jeszcze w domu, a potem na porodówce spędziłam pod prysznicem) oraz masowanie krzyży termoforem z pestek wiśni (tak Smok łagodził ból pierwszych skurczy w domu zanim ruszyliśmy do szpitala). „Ciekawą” metodą łagodzenia bólu jest analgezja wziewna, potocznie znana jako gaz rozweselający. Zdradzę wam w sekrecie, że i mi było dane sztachnąć się na porodówce podtlenkiem azotu, ale już byłam w takim stanie, że wiecie, nie było mi do śmiechu 🙂 Ale ogromną zaletą wdechów i wydechów tej wesołej inhalacji jest to, że się można skupić na wyrównaniu oddechu. W przypadku, gdyby zwykłe wodne masaże nie pomogły, zawsze można sięgnąć po… prąd i skorzystać z TENSu.
O wszystkich niefarmakologicznych sposobach łagodzenia bólu do poczytania TU.

Jeśli czujecie, że ból bierze nad wami przewagę, i że bez konkretnego wsparcia przeciwbólowego nie wytrzymacie, to możecie sięgnąć po farmakologiczne środki znieczuleniowe, takie jak: dolargan (petydyna) czy znieczulenie zewnątrzoponowe. W tym temacie kompletnie nie czuję się specjalistką, bo od samego początku planowałam rodzić bez wsparcia farmakologii, dlatego tym bardziej odsyłam do artykułu farmakologicznych środkach znieczulenia.

Plan porodu

O tym, że choć w minimalny sposób mogę sobie zaplanować swój poród, również dowiedziałam się w szkole rodzenia. Plan porodu, to taki jakby scenariusz naszego spektaklu rozpisany na role, dokument, w którym możecie zawrzeć swoje oczekiwania wobec przebiegu porodu: jak chcecie rodzić? czy chcecie znieczulenia lub innych medycznych interwencji (jak np. nacinanie krocza) albo wręcz przeciwnie, czy chcecie rodzić bez żadnej medykalizacji? Lista kwestii do rozważenia jest całkiem spora , zapoznacie się z nią TUTAJ. Z tym dokumentem zjawiając się na porodówce możecie liczyć, przynajmniej w teorii (w praktyce niestety na niektórych porodówkach różnie to bywa), że personel medyczny będzie respektował i szanował wasze decyzje i stosował się do planu, łatwiej też wam będzie komunikować się z lekarzem i położną w trakcie porodu. Plan Porodu warto opracować we współpracy ze swoim partnerem (jeśli życzycie sobie jego obecności na porodówce), z położną lub lekarzem prowadzącym.
Podrzucam Wam link do kreatora Planu Porodu.
Przyznam szczerze, że spisanie własnych oczekiwań odnośnie tegoż wielkiego zdarzenia, bardzo pomogło mi przybliżyć sobie w wyobraźni tę chwilę, i co za tym idzie choć troszkę ją poskromić.

Wybór szpitala

To jedna z kluczowych decyzji, jaką przyjdzie Wam podjąć. Możecie się zdecydować na szpital, bo  pracuje tam wasz lekarz prowadzący lub na placówkę, w której rodziła wasza koleżnka/siostra/znajoma i była zadowolona z opieki okołoporodowej i okołonoworodkowej. Pomocny w wyborze może też być Plan Porodu. Mając już spisane swoje życzenia odnośnie porodu, warto wcześniej sprawdzić, czy rozważana przez was porodówka zwyczajnie będzie w stanie im podołać i spełnić poszczególne oczekiwania. Pomocny w wyborze może też być ranking szpitali położniczych i porodówek, tworzony w oparciu o deklaracja Dyrekcji poszczególnych placówek, ale co najważniejsze oceny rodzących tam mam. o Osobiście polecam też skorzystać z tzw. otwartych dni w szpitalach. Na miejscu będziecie mogli zobaczyć jak wyglądają sale porodowe, spotkać się z personelem, zadać pytania odnośnie procedur, czy też sprawdzić np. gdzie znajduje się Izba Przyjęć (pomocne, jak w panice na skurczach wpada się do szpitala wołając: ratunku! Rodzę!, to wiadomo, gdzie od razu biec).

Czy on musi mi towarzyszyć na porodówce?

Takie pytanie na mojej grupie w szkole rodzenia zadała jedna mama. Co odpowiedziała położna? Ano nie musi. Jest to jak najbardziej dobrowolna decyzja każdej kobiety czy też pary. Jeśli czujecie, że któreś z Was tego nie udźwignie, nie czuje się na siłach, żeby być wsparciem w trakcie tego porodowego maratonu, to lepiej sobie odpuścić. W ramach anegdoty opowiem wam, jak to mój dzielny Smok na szkole rodzenia dowiedział się o tzw. kryzysie 6/7 cm, który pojawia się wraz ze zmęczeniem materiału u kobiety w pierwszej fazie porodu, właśnie gdzieś na granicy 6 i 7 cm rozwarcia i wiąże się z dość opryskliwym i gburowatym (delikatnie temat ujmując) zachowaniem pań wobec panów. Usłyszałam wtedy od niego: „Droga Pau, ja nie wiem, czy to dobry pomysł, żebym ci towarzyszył na porodówce, tobie tak niewiele potrzeba, żeby się podkurwić”. Na nasze szczęście nie doświadczyliśmy wspomnianego kryzysu, jak dojechaliśmy do szpitala to rozwarcie sięgnęło już zenitu.
Jeśli zatem nie macie ochoty wspierać się na ramionach swoich mężczyzn, albo oni czują uzasadnione obawy, że wy w furii możecie zagrażać ich życiu lub zdrowiu, to lepiej wystawcie ich za drzwi porodówki. Wrócić mogą na moment przecięcia pępowiny, a  towarzyszem na czas akcji może być wtedy np. inna bliska osoba: mama, siostra, kuzynka. Możecie też oddać się w bardziej doświadczone i empatyczne ręce.

Położna, doula

Na niektórych porodówkach jest możliwość zapłacenia położnej, która w trakcie porodu będzie towarzyszyć tylko wam, a nie jak to często bywa na porodówkach, biegać pomiędzy kilkoma rodzącymi. W ramach tej „indywidualnej usługi położniczej” już na kilka tygodni przed porodem (najwcześniej wtedy kiedy już wiadomo, że maluszek się obrócił głową w dół, i że nie ma zagrożenia, że będzie cc), można skorzystać z konsultacji z położną, przygotować razem Plan Porodu, opowiedzieć jej o swoich strachach, oczekiwaniach, wątpliwościach, a co najważniejsze dobrze się poznać. My skorzystaliśmy w trakcie porodu z towarzystwa „opłaconej”  położnej, i  przyznaję, że była dla mnie nieocenionym wsparciem i poprowadziła wspaniale akcję porodową. Usłyszałam od niej słowa, które powinna usłyszeć każda kobieta, która właśnie wydaje na świat człowieka: wspaniale, jesteś stworzona do rodzenia.

Emocjonalnym wsparciem, gwarantującym komfort zarówno psychiczny jak i fizyczny dla rodzącej może też być obecność Douli. Doula (z greckiego) – to kobieta która służy. W dzisiejszych czasach oznacza osobę, która w profesjonalny sposób wspiera fizycznie oraz emocjonalnie kobietę rodzącą i w połogu. Co raz więcej kobiet, które decydują się na np. porody rodzinne w swoich domach, czy też w szpitalach, ale w tzw. domach narodzin, korzysta właśnie z towarzystwa i wsparcia Douli. Więcej do poczytania TUTAJ.

 

Powyższe „dodatki”, porady i wskazówki, tylko w połowie wyczerpują temat. W przygotowaniu mam już kolejną część traktującą min. o tym po czym rozpoznać, że to już i co spakować na porodówkę. Liczę, że będą dla was przyczynkiem do oswojenia tematu. Zgłębić go możecie zdecydowanie pod okiem specjalistów (szkoła rodzenia, wasz lekarz, położna) oraz na lekturze stron: Fundacja Rodzić Po Ludzku i Lepszy poród.

Jeśli artykuł okazał się dla Was pomocny, to śmiało podajcie go dalej oczekującym w nerwach mamom.

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Ewa

    Szkoła rodzenia, spotkania z położnymi, plan porodu, żel porodowy i myślałam, że jak będę myśleć o dziecku w trakcie porodu, to medytacja mi pomoże i będę miała cudowny poród.
    Pierwsze słowa lekarza na izbie przyjęć: „to, że pani w planie porodu napisała, że nie chce oksytocyny – nic nie znaczy, w naszym szpitalu oksytocyna podawana jest 6 godzin po przyjęciu”. Jednym słowem przyjechałam za wcześnie, ponieważ pęcherz płodowy pęknięty, ale skurczy brak 🙁
    8 godzin na niewygodnym łóżku porodowym, „proszę się przespać”, ciekawe jak…
    Kroplówka z elektrolitami spływała bardzo powoli, a ja cieszyłam się, że przynajmniej oksytocynę podadzą mi później.
    Jak już dostałam oksytocynę, skurcze były, jak to przy oksytocynie – nieprzewidywalne. Nie wiedziałam co ile spodziewać się skurczu, więc przez cały czas byłam zestresowana. Przy przeraźliwym bólu zapominałam, że na piłce mam podskakiwać, mąż polewał mi plecy ciepłym prysznicem. Co do „pod*urwienia”, chciałam umrzeć, a nie wyżywać się na mężu, gdyby nie on, ze stojakiem na kroplówkę przechodziłabym naga przez ogólną salę porodową na „badanie postępu porodu”.
    Położna powiedziała: „urodzi pani beksę, jak będzie tak dalej ryczeć”.
    Żel ułatwiający poród? Dostałam, ale nie zadziałał, bo 2 okres porodu trwał 10 minut. Skurcze parte trwały kilka sekund, musiałam przeć bez skurczy, a dźwięk alarmowy nie podłączonego KTG przerażał mnie, bo myślałam, że dziecko mi umiera. Parłam więc bez skurczy. Krzyczę do położnej, żeby mnie nie cięła, gdy zobaczyłam, że bierze nożyce, bo nie mam skurczu, ona na to, żebym się skupiła na porodzie, a nie na tym co ona robi. Zostałam nacięta poza skurczem, bo tych już praktycznie nie miałam. Czułam każdą kosteczkę przechodzącego przez kanał rodny dziecka…
    2 okres porodu jest lepszy? Chciałam umrzeć jeszcze bardziej niż przy 1 okresie porodu.
    Patrzyłam potem całkowicie wyczerpana na męża trzymającego naszego synka.
    Zszywanie krocza nie boli? Chyba więc musiałam mieć bardzo dużo szwów…
    Dziecko zostało na oddziale noworodkowym, bo nie było miejsc na salach wspólnych. Dostało sztuczne mleko, chociaż w planie porodu nie wyraziłam zgody na dokarmianie.
    Potem terror dokarmiania, bo waga spadła o 180g, synek nie potrafił ssać piersi. Płakał, a ja razem z nim, dałam się sterroryzować i podawałam sztuczne mleko. Mimo, że wiedziałam ze spotkań z położnymi, że mleka wystarcza odrobinka noworodkowi.
    Doradca laktacyjna powiedziała mi wszystko co potrzeba, ale w poniedziałek, a urodziłam w piątek popołudniu.
    O bólu porodowym się zapomina? Popłakałam się pisząc ten post, a synek ma już 4,5 miesiąca. Kiedy wróciłam do domu nie mogłam wcale spać, miałam koszmary, budziłam się przerażona. Dopiero po tygodniu przyszła pediatra na patronaż i poleciła mi ziołowe tabletki nasenne.

    Tak więc przygotowanie do porodu sobie, a pobyt w szpitalu sobie.
    Poród złamał mnie jak nic innego w życiu, pomyślałam, ze jestem tak słaba psychicznie, że nawet dziecka nie potrafię urodzić…

    • Ewo, nie znam Cię i nie wiem skąd jesteś, ani w którym szpitalu wyrządzono Ci taką krzywdę. Bo inaczej o tym ja o krzywdzie nie potrafię myśleć… Jest to tylko przykład na to, jak w wielu jeszcze szpitalach i na wielu porodówkach zwyczajnie łamane są prawa pacjenta,w tym wypadku kobiety do godnego i w zgodzie z własnymi oczekiwaniami porodu. Przyznam, że odkąd pojawił się komentarz od Ciebie o niczym innym nie myślę, jak właśnie o Tobie. Z Twojej perspektywy mój poród, to pewnie igraszka… Moją intencją było napisanie kilku wskazówek, które zachęcą kobiety do tego, żeby właśnie zgłębić temat porodu i tak oswojone, zwyczajnie się do niego przygotować. Znam przypadki gdzie to brak wiedzy, np. że oksytocyna nie jest potrzebna, a jej podanie może tylko nakręcić spiralę niepotrzebnych dalej interwencji medycznych, był powodem różnych przykrych, czy wręcz dramatycznych w skutkach zdarzeń w akcie porodu. Z perspektywy czasu (2 lata od mojego pierwszego porodu), wiem, czuję, że miałam kupę szczęścia. Trafiłam do szpitala, pod opiekę ludzi, którzy respektowali i szanowali moje wybory, wspierali, podpowiadali, tłumaczyli wszystko co się ze mną dzieje. Wiele bym dała i zrobiła, żeby moje doświadczenie i poczucie tego, że właśnie dałam radę, było udziałem jak największej liczby kobiet. Ściskam Cię, dużo zdrowia, i mimo wszystko radości z macierzyńskiej codzienności 🙂

  • Pingback: Miłość kobiet - 5razones.pl()

  • Mały człowieczek

    Jestem po cudownej szkole rodzenia, przede mną też drugi występ, ale repertuar mam dużo bogatszy. Akupresura, aromaterapia, masaż chustą rebozo, muzyka, taniec 😉 będzie się działo, mam nadzieję! Córka o mało nie urodziła się w pozycji wertykalnej, położna była gotowa klęczeć na ziemi, by ją przyjąć, ale po 20 godzinach bez jedzenia nie miałam siły stać na nogach. Może teraz się uda 🙂

    • Podoba mi się ten repertuar!!! a gdzie będziesz rodzić, bo ten zestaw sugeruje, że w domu 🙂

      • Mały człowieczek

        O dziwo w szpitalu 😉 zobaczymy, co się uda zrobić 🙂 trzymaj kciuki 😀

        • O to super, że w szpitalu można tak niekoniecznie wg ich medycznych procedur. Mocno trzymam kciuki, i koniecznie się pochwal, jak już będziesz rozpakowana <3

  • Anna

    To wszystko jeszcze przede mną, ale dobrze wiedzieć jak to naprawdę wygląda 😉

  • Daleka droga z mojej strony, ale każde rady są przydatne 🙂

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Moja reputacja Matki Polki Blogerki Laktatorki już ma swoją renomę, i często zewsząd, od bliższych i dalszych znajomych dostaję wiadomości typu: kiedy zobaczyłam tę grafikę/zdjęcie (tu na pierwszym planie jakaś karmiąca pierś), to pomyślałam o Tobie. 🍋🍋Albo: kiedy przeczytałam ten artykuł (w treści jakaś karmiąca pierś lub jakaś ciekawostka okołolaktacyjna), to byłam ciekawa, co o tym sądzisz.🍎🍎 No taki #cycalert

Moje upodobania piersiowe zna też mój mąż, zatem i on mi podsyła do wglądu i przeglądu różne piersi. Nie tylko karmiące. 🍊🍊

I dzisiaj np. przesłał mi to:

www.instagram.com/p/BamFgzhhejM/
... See MoreSee Less

View on Facebook

Dobrze mi, dobrze mi...
Dobrze mi było w sobotę na bardzo babskim spotkaniu Dziewczyny mają moc - metamorfoza i sesja zdjęciowa.

O takim dniu #MatkaSmoków marzyła, takiego rozpieszczenia potrzebowała.

Było pysznie 👌 dzięki Centrum dietetyczne Dietific - Catering dietetyczny Kraków (ach te Wasze serniczki)
było tak, jak dziewczyny lubią najbardziej, czyli:
💋💄malowanie: tu całuję rączki Asia Marchwicka-Dudziewicz
👗rozmowy o kolorach z Joanna Jawor - Osobista Stylistka / Kreatorka Wizerunku i przebieranie w kobiece i wygodne ciuchy od Moniki i Joli z CADOaccessories
📷 była mini sesja foto, czyli występy w liściach przed obiektywem Rej-Brodowska Photolifestyle
💪🏋️‍♀️ było nawet ćwiczone pod okiem trenerów z BodySense o boskim masażu w wykonaniu wspaniałej Halinki, już nawet nie wspominam.

Do tego plotki i śmiechy z dziewczynami, które podobnie, jak ja marzyły o małej jesiennej metamorfozie. ☕🥂

To spotkanie przypomniało mi, że raz na czas trzeba zaznać porządnego relaksu, napełnić karnistry z paliwem, bo z pustego to nawet matka nie naleje.

A teraz wyczekuję zdjęć. Pochwalę się nimi na pewno!
... See MoreSee Less

View on Facebook