5razones.pl

Marzec 3, 2016 at 10:10 pm

Przemoc domowa i przepis na tradycyjne drożdżówki z serem

Przemoc domowa i przepis na tradycyjne drożdżówki z serem

Dzisiaj miałam taki dzień, że nic tylko spuścić komuś łomot.

Najpierw próbowałam dodzwonić się do ZUS, po około półgodzinie prób wstrzelenia się w nie zajętą linię, w końcu otrzymałam informacje, że mój czas oczekiwania na rozmowę z konsultantem to jedyne… 10 minut. I tak niezmiennie przez 10 minut. Jak już uzyskałam połączenie, to uprzejmy Pan poinformował mnie, że wybrałam zły numer, i on już mnie łączy z właściwym, czas oczekiwania, jedynie, jedynie 8 minut. Odłożyłam sobie telefon na półeczkę, włączyłam głośnik, żeby czuwać przy graniu na czekanie, i przy tymże manewrze dokonałam nieopatrznie rozłączenia się. Następne próby łączenia przez 10 minut, skutkowały tym, że znów odbijałam się od zajętej linii. I tej zniewagi oraz presji kolejnego i kolejnego wyczekiwania mój własny telefon komórkowy już nie wytrzymał i postanowił dokonać aktu samounicestwienia. Jak leżał w mojej ręce, tak wypadł z niej i z hukiem trzasnął w płytki. Coś tam potem pobuczał, i pomuczał, ale ostatecznie i jednym słowem: zdechł.

Nieszczęściom jednak nie było końca. Dosłownie chwilę później przy próbie wyciągania brytfanki z pieczonymi ziemniaczkami z piekarnika, rzeczona brytfanka idąc w ślady telefonu, jak w mych ręcach się trzymała, tak puściła, i również dokonała swego żywota roztrzaskując się spektakularnie o kuchenne płytki, wraz z pasażerami w postaci pół kilograma rumieniutkich i chrupiących ziemniaczków. W sumie to sama nie wiem, czego mi bardziej było żal, czy tej brytfanki, czy tych ziemniaczków, co za mną już od kilku dni chodziły, czy może upierdolonych (jak mawia pewien klasy z TV) płytek, czy też może rąk mych, które jeszcze ten cały bajzel musiały ogarnąć, szkło i truchełka ziemniaczanie pozbierać, podłogę soczyście zaoliwioną pozmywać.

Tegoż już dla mnie i mych, a niech będzie, że dziurawych rąk było za wiele. Musiałam i to na naprędce dać upust skumulowanej we mnie złości, agresji, i również bezsilności. Postanowiłam oddać się najbardziej oczywistej i prymitywnej formie rozładowywania napięć i emocji, czyli przemocy domowej.

Wyrośnięte ciasto uderzyć 2-3 razy, aby je odgazować.

Przeczytałam w przepisie na klasyczne drożdżóweczki z białym serem, które również domagały się na równi z ziemniaczkami realizacji, a potem konsumpcji.

Oooo tak! Zatarłam z radości rączki gotowe prać, łoić i siać spustoszenie. Ale co uderzyć tylko 2 lub 3 razy?! Ja sobie 10 razy to ciasto uderzę, ja je znieważę, już ja temu ciastu pokażę!

Chcecie także się wyżyć i klapsy powymierzać, w imię pysznej prze-mocy domowej?

To zostawiam Was z przepisem. Lejcie, i niechże to ciasto puchnie, i rośnie, a wy z ulgą, po solidnym laniu, wcinajcie drożdżówy ze smakiem.

Klasyczne drożdżówki z serem z elementami przemocy domowej

Składniki na ciasto (12 sztuk)*:
2 szklanki mąki pszennej
35 g masła
25 g świeżych drożdży
2 żółtka (z jajek wielkości L)
125 ml mleka
1 łyżeczka jogurtu naturalnego
3 łyżki cukru
2 łyżeczki  ekstraktu z wanilii **
1/4 łyżeczki soli

Nadzienie:
300 g twarogu***
1 jajko
2 łyżki cukru
1 łyżka cukru waniliowego****

Drożdże kruszymy do miski, dodajemy łyżkę cukru, dwie łyżki ciepłego mleka, i łyżeczkę jogurtu. Całość mieszamy i pozostawiamy na ok. 15 minut do wyrośnięcia. Mąkę przesiewamy, i dodajemy do niej sól. Żółtka ucieramy z cukrem na biały kogel mogel. Mleko podgrzewamy w rondelku, i roztapiamy w nim masło. Całość: mąkę, zaczyn, utarte żółtka, mleko z masłem i ekstrakt waniliowy (jeśli go posiadamy) łączymy i ucieramy. Możemy to zrobić za pomocą miksera z końcówką hak. Ale jeśli już na tym etapie potrzebujecie zluzować, wyrabianiu ciasta mogą wam pomóc żądne przemocy łapy. Wyrobione ciasto przykrywamy wilgotną ściereczką i odstawiamy na ok. 1h, żeby sobie obite pięknie wyrosło.

Jeśli używacie twarogu, to wcześniej należy go zmielić. Do sera dodajemy cukier, jajko i mieszamy.

Nad wyrośniętym ciastem możemy się w końcu po pastwić, i zlać go parę razy, celem odgazowania. Gdy damy już upust naszym rozedrganym pasjom, możemy przystąpić do wałkowania ciasta. W sumie i przy tej czynności, jak chcecie to sobie przemocowo poczynajcie. Tylko w szale nie zapomnijcie rozwałkować ciasto na duży prostokąt. Na cieście rozsmarowujemy elegancko masę serową. A potem ciasto składamy na trzy. Co to oznacza? Ano tak: najpierw 1/3 ciasta zaginamy od dołu, apotem 1/3 zaginamy i nakładamy od góry. Jak byście mieli w ferworze walki coś spartaczyć, to podglądnijcie, jak Marta to ciasto składa. Tak powstały pas kroimy na 12 równych części, albo 11 nierównych, jak ja. Każdy kawałek przekręcamy w połowie, tak żeby powstała drożdżowa „muszka”. Drożdżówy przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Czyńcie to rozważnie, i nie wrzucajcie jedna na drugą, tylko zachowując kilkucentymetrowe odstępy, a potem pozostawcie do wyrośnięcia na ok. 20-30 minut. Drożdżówki pieczemy w rozgrzanym do 180 C piekarniku (góra-dół) przez około 25 minut. Po ostudzeniu można je oprószyć cukrem pudrem lub udekorować lukrem. Przyznaję się, nie ryzykowałam kolejnej katastrofy a nuż by mi na łeb lub podłogę gruchnął jeszcze słoik z cukrem pudrem, tylko takie saute, jeszcze cieplutkie pożarłam na stojaka wśród zgliszcz poprzedniego armagedonu

*mnie wyszło 11 sztuk, ale sami rozumiecie, dzisiaj nie jest ten dzień kiedy Umiarkowanie Perfekcyjnej aczkolwiek zawsze Eleganckiej Pau Domu wszystko udaje się zgodnie ze sztuką.
**ja nie dałam, gdyż takowego na stanie nie posiadałam, przez moment zastanawiałam się, czy nie dodać trochę cukru waniliowego, ale po przeszukaniu szuflad z przyprawami takowego również nie znalazłam.
***w oryginalnym przepisie u Marta Gotuje – jest aż 500g twarogu do mielenia, ja wyrobiłam masę również z 500g Twarogu Wieluń Mój ulubiony, ale mniej więcej połowa masy mi została. Zatem zapowiada się, że jutro pouprawiam jeszcze przemoc domową i dorobię kolejną porcję drożdżóweczek.
****jak się już wyżej przyznałam nie miałam cukru waniliowego, ale miałam cukier cynamonowy, dzięki czemu moja masa była aromatycznie cynamonowa.

0 likes U Eleganckich , W kuchni utytłani # , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

8 hours ago

5razones

W kontekście dziecięcych emocji taka myśl.

No dużo, ogrom, morze przestrzeni potrzeba.

I wyobraźni też.

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook

18 hours ago

5razones

- Ale synku, nie mam pewności czy pozwoliliby Ci tam wejść. Bo to jest taki klubik dla maluszków do 3 roku życia, a ty już masz prawie 5 - tłumaczę Franiowi zasady jednego z klubików dla dzieci, który niedawno odwiedziliśmy z Tadziem.
Oczywiście brat straszy słysząc te opowieści zapragnął również takich przygód. Zresztą jemu zawsze teskno do tych spraw, które dzieją się z Tadkiem i ze mnę, kiedy on akurat jest w przedszkolu.

- Nie zgadzam się! On muszą mnie tam wpuścić - mówi stanowczo.

- Synku, nie wiem... musiałabym... - zanim kończę zdanie, Fra biegnie przed siebie i nawet nie ogląda się za siebie.

Gdy udaje mi się go dogonić, widze napięcie w ciele, smutek na twarzy...

- Ale synku... co jest...

- No mamo wyobraź sobie, że tobie nie pozwalają gdzieś wejść, no to jak byś się czuła?
.
.
.
.
No właśnie wyobrażam sobie.

Niedawno, jak opisywałam tu jedną naszą scenkę o emocjach w roli głównej z Franiem, to jedna z Was zadała mi pytanie, jak ja to zrobiłam że on jest taki świadomy swoich emocji?

No właśnie wyobrażam sobie.
Wyobrażam sobie, co dziecko może czuć.
Jak może przeżywać odmowę, stratę, lub jakiekolwiek inne zdarzenie.
Wyobrażam sobie, co to może z nim robić. Jaka to może być dla niego trudność. Jak emocja: złość, smutek, przykrość, żal uruchamia w nim ciało, bo to zawsze działa na zasadzie impulsu.
A to i tak pewnie część tego, co tam się w środku tego małego człowieka dzieje.

Tak. Zaczynam od wyobrażenia sobie.
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

Chór:
W Bajkogrodzie poruszenie,
Mały Książę nie chce spać,
nie pomaga cycolenie, kołysanie,
ani luli luli laj…

Dobra Wróżka:
Może to przez ząbkowanie
Może brzuszek boli Go
Może zwykłe wydziwianie
Utul Matka Syna no

Matula Księciula:
Toż to chyba zębuliszcza,
co je Książę dzielnie wyciska…

Dobra Wróżka:
Zatem taka moja rada:
Niech Matula czule gada,
Niech Matula da gryzaka
Mrożonego… i buziaka!

Matula Księciula:
Takoż Matka postępuje,
Swego Księcia czule tuli i całuje,
A w łapki maleńkie wkłada gryzakule!

Głos z ciemności:
W Jelitowie wielka draka… oto znów nadciąga sraka!

Matula z ludu 1:
To i ja posłużę radą
Na Księżniczce testowaną
Co raz w Łodzi ocaliła
Matulinę załamaną.
Jeśli Księcia męczą zęby,
Lepiej będzie, gdy mu damy
Nie gryzaki, nie buziaki,
Lecz do ssania palec Mamy…

Matula z ludu 2:
Ile dzieci, tyle rad,
Gdy nam kwili Nieborak,
U nas zatem skutkowało:
Gdy se Dziecię sznurek ssało.

Matula Księciula:
Jeśli chodzi o zębiszcza
Takiż patent nam się ziszcza,
Książę w paszczę pieluchę ładuje,
I ją międli, męczy, miętoluje!
Głos z ciemności:
Draka, draka, wielka draka…
Książę nie śpi, bo go ciśnie sraka.

Błazen dworski:
Ach swawole, te swawole,
Książę smutny, więc płakoli
Niech mnie matka do Księcia dopuści,
Ja go bajką na dobranoc rozchichrolę.
Przegonimy smutki precz,
I nim się matka obejrzy, Książę zaśnie wnet.

Matula Księciula:
A to już matczyna dola,
Że gdzie dzidziuś, tam poetycka swawola,
Rym do rymu matka co dzień składa,
I bajeczki na dobranoc opowiada.

🌃🌌🌠🌛⭐

„Bajka o Małym Księciu - co nie chciał spać” - powstała, jak Franiu miał niespełna 5 miesięcy. I wtedy wydawało mi się, że ja już nigdy nie zasnę i nie pośpię.
Ale było minęło: i noszenie, tulenie, maratony na piersiach, zęby, zebiszcza (wszystkie wylazły, i jeszcze trochę czasu nam zostało do pierwszych odwiedzin Wróżki Zembuszki), różne infekcje, choroby (w tym maskara ospa). Potem to samo się przeżyło z Tadeuszem. Trochę na większym luzie, bo pewne rzeczy już człowiek zna, one nie są niespodzianką, więc tak jakby mniej zaskakują, a przez brak efektu niespodzianki mniej eksploatują.
Franiu za niedługo skończy lat pięć, i wciąż zdarza mu się być Małym Księciem, któremu nie chce się spać: „bo ale mamo… moje oczy nie chcą się zamknąć”. Bywa, że i całej nocy nie prześpi: bo pić, po siku, albo nocne manewry w poszukiwaniu drugiego człowieka, do którego mógłby się nocą przytulić (komu tego ciepła nocą nie brakuje?).
Zatem jeśli przed Wami nocka z Księciem albo Księżniczką, a nawet z całym Królestwem, to pamiętajcie kiedyś zaśnie, kiedyś pośpicie. Kiedyś...

A ciąg dalszy kołysanki w linku w komentarzu
... See MoreSee Less

View on Facebook