Styczeń 19, 2013 at 7:25 pm

Ptysie Pani Basi

Ptysie Pani Basi

Ciastka, które Basia podała do kawy, były najsmaczniejszymi ptysiami domowej roboty, jakie zdarzyło się Idzie mieć w ustach. Nie dość tego, w małych szklanych czarkach podano wyrafinowaną konfiturę z róży – jedyną rzeczą, jaką Ida mogłaby jej zarzucić była znikoma ilość tego specjału. Już choćby dla tych  wyszukanych i niesłychanych frykasów panna Borejko zostałaby tu chętnie przez całe życie.

(Małgorzata Musierowicz, Ida Sierpniowa).

Wspaniałe, przepyszne – zachwalała koleżanka Łopatka – nie wiedząc nawet, że debiutujemy przy niej i dla niej w kategorii podwieczorek oraz ptysie. Gdyż jak powiedzieliśmy, i obiecaliśmy sobie ze Smokowatym, trza uskutecznić proceder „proszonych podwieczorków”. Ja postanowiłam dodatkowo, że sama ze sobą zmierzę się z przepisami po pierwsze dla mnie nowymi, po drugie rozpisanymi smakowicie i „wyrafinowanie” na kartach Jeżycjady. Będąc świeżo po lekturze Idy Sierpniowej uznałam, że to znakomita okazja, żeby wypróbować się z podwieczorkami Pani Basi, i własnoręcznie zrobić ptysie.

W ramach małych didaskaliów wspomnę tylko, że Pani Basia, jest gosposią w domu niejakiego Pana Karola Paszkieta. Pewnego sierpniowego dnia, dokładnie dnia pierwszego (lato 1979) puka do ich drzwi płomienno ruda Ida Borejko. Panna o krwistym i rozbujałym temperamencie, i takim że apetycie. Sama nie wiem, co w tej części poznańskiej historii mnie urzekło bardziej, to jak Pani Basia piekła i gotowała (w tym zwłaszcza rzeczone rarytasy: ptysie), czy to z jakim wdziękiem i zdrowym apetytem pałaszowała wszystkie smakołyki  Ida. W obu wypadkach cieknie mi ślinka, i chce mi się bardzo, ale to bardzo jeść. Na Idzie Pani Basia przetestowała kilka przepysznych łakoci podwieczorkowych, począwszy od wspomnianych już wyżej ptysi, przez herbaty z konfiturą, gofry, napoleonki, skończywszy na buchtach drożdżowych z jagodami i śmietaną.

Mierząc się z tą kulinarną artystką, postanowiłam przygotować na podwieczorkową inaugurację, coś co będzie w zasięgu moich możliwości. Postawiłam na ptysie. Przepisu na te Pani Basi nie znalazłam, więc skorzystałam z jednego z dostępnych w Internecie. Inspirowałam się konkretnie przepisem jaki na swojej stronie podaje mistrzyni z Moje Wypieki. http://www.mojewypieki.com/przepis/ptysie

Przepis na ptysie:

I tak na porcję około 9 ptysiów należy zaopatrzyć się w:
1 szklankę wody (250 ml)
125 g masła lub margaryny
1 szklanka mąki pszennej
4 jajka

W garnuszku o grubym dnie, należy zagotować wodę i dodać do niej masło. Zaczekać aż masło się rozpuści, a woda zabulgota, i wtedy wsypać szklankę mąki. I ucierać, ucierać, ucierać. Ja na czas ucierania, ściągnęłam już garnek z ognia. I ucierałam z zachwytem. Ciasto nabiera takiej fajnej, plastycznej konsystencji, które niczym plastelina zaczyna w pewnym momencie odchodzić od ścianek garnka. Po ucieraniu, ciasto należy odstawić do wystygnięcia. Potem dodajemy 4 jajka i zamaszyście miksujemy. Gdy wszystko razem się połączy, następuje najzabawniejszy etap, a mianowicie załadowanie ciasta do rękawa cukierniczego. Tu już mogę podzielić się swoim experiencem, i pouczyć Was, jakże wielkie znacznie dla tego etapu ma dobór właściwego, profesjonalnego rękawa. Ja w sklepie z tzw. gospodarstwem domowym, zakupiłam jaki był dostępny. Jak się okazało, był za krótki, więc przy wyciskaniu ciasta na blachę, kreśląc zmyślne zawijasy, musiałam walczyć z ciastem, które gdzie nie nacisnęłam, to wychodziło, cofało się etc. Ubabrałam się przy tym, jak jasna cholera. Udało mi się wycisnąć może z 5 kółek, kiedy rękaw strzelił, i kontynuować już musiałam nakładając ciasto na blaszkę łychą.
Ciasto/spody należy wypiekać w piekarniku w temperaturze 200 ºC, przez około 20-30 minut. Po upieczeniu następuje standardowa procedura ostudzenia. Później, jak donosi przepis z Moje Wypieki należy spody przekroić wzdłuż. Z moimi nie poszalałam. Wyrosły zacnie, ale chyba nie na tyle, żeby je przekrajać, więc przełożyłam dwa spody bitą śmietaną. Podałam na talerzyku w kropeczki, oprószyłam cukrem pudrem. Podałam. I wtedy padły  słowa: Wspaniałe, przepyszne.

 

0 likes W kuchni utytłani # , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

8 hours ago

5razones

Chór:
W Bajkogrodzie poruszenie,
Mały Książę nie chce spać,
nie pomaga cycolenie, kołysanie,
ani luli luli laj…

Dobra Wróżka:
Może to przez ząbkowanie
Może brzuszek boli Go
Może zwykłe wydziwianie
Utul Matka Syna no

Matula Księciula:
Toż to chyba zębuliszcza,
co je Książę dzielnie wyciska…

Dobra Wróżka:
Zatem taka moja rada:
Niech Matula czule gada,
Niech Matula da gryzaka
Mrożonego… i buziaka!

Matula Księciula:
Takoż Matka postępuje,
Swego Księcia czule tuli i całuje,
A w łapki maleńkie wkłada gryzakule!

Głos z ciemności:
W Jelitowie wielka draka… oto znów nadciąga sraka!

Matula z ludu 1:
To i ja posłużę radą
Na Księżniczce testowaną
Co raz w Łodzi ocaliła
Matulinę załamaną.
Jeśli Księcia męczą zęby,
Lepiej będzie, gdy mu damy
Nie gryzaki, nie buziaki,
Lecz do ssania palec Mamy…

Matula z ludu 2:
Ile dzieci, tyle rad,
Gdy nam kwili Nieborak,
U nas zatem skutkowało:
Gdy se Dziecię sznurek ssało.

Matula Księciula:
Jeśli chodzi o zębiszcza
Takiż patent nam się ziszcza,
Książę w paszczę pieluchę ładuje,
I ją międli, męczy, miętoluje!
Głos z ciemności:
Draka, draka, wielka draka…
Książę nie śpi, bo go ciśnie sraka.

Błazen dworski:
Ach swawole, te swawole,
Książę smutny, więc płakoli
Niech mnie matka do Księcia dopuści,
Ja go bajką na dobranoc rozchichrolę.
Przegonimy smutki precz,
I nim się matka obejrzy, Książę zaśnie wnet.

Matula Księciula:
A to już matczyna dola,
Że gdzie dzidziuś, tam poetycka swawola,
Rym do rymu matka co dzień składa,
I bajeczki na dobranoc opowiada.

🌃🌌🌠🌛⭐

„Bajka o Małym Księciu - co nie chciał spać” - powstała, jak Franiu miał niespełna 5 miesięcy. I wtedy wydawało mi się, że ja już nigdy nie zasnę i nie pośpię.
Ale było minęło: i noszenie, tulenie, maratony na piersiach, zęby, zebiszcza (wszystkie wylazły, i jeszcze trochę czasu nam zostało do pierwszych odwiedzin Wróżki Zembuszki), różne infekcje, choroby (w tym maskara ospa). Potem to samo się przeżyło z Tadeuszem. Trochę na większym luzie, bo pewne rzeczy już człowiek zna, one nie są niespodzianką, więc tak jakby mniej zaskakują, a przez brak efektu niespodzianki mniej eksploatują.
Franiu za niedługo skończy lat pięć, i wciąż zdarza mu się być Małym Księciem, któremu nie chce się spać: „bo ale mamo… moje oczy nie chcą się zamknąć”. Bywa, że i całej nocy nie prześpi: bo pić, po siku, albo nocne manewry w poszukiwaniu drugiego człowieka, do którego mógłby się nocą przytulić (komu tego ciepła nocą nie brakuje?).
Zatem jeśli przed Wami nocka z Księciem albo Księżniczką, a nawet z całym Królestwem, to pamiętajcie kiedyś zaśnie, kiedyś pośpicie. Kiedyś...

A ciąg dalszy kołysanki w linku w komentarzu
... See MoreSee Less

View on Facebook

17 hours ago

5razones

A ja piekę i piekę. Ta kompozycja warzyw tuż przed straceniem oznacza jedno, że ten pyszny upieczony miąższ warzywny wcale nie niecnie wykorzystam do dalszej obróbki.

Z pieczonych pietruszek zrobię aromatyczną, bardzo jesienną zupę. 🥘

Pieczone buraczki na pewno zagrają w #brownieburaczkowe (przepis w komentarzu) 🍫💜

Część może wykorzystam do #hummus albo do sałatki z kozim serem, granatem, i dużą ilością natki pietruszki. ☘🍃

Pieczona dynia skończy jako dodatek do #pumpkinlatte, dyniowych gofrów i placuszków. 🍊☕

A Wy jakie macie pomysły na pieczone warzywa 🍊🌶🥕🍆, wrzućcie w komentarzu swoje propozycje.
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

Po Waszych reakcjach na widok zdjęć jedzenia zaczęłam się zastanawiać, czy nie zmienić kategorii blogowej z parentingu na kulinaria czy coś. ;)

Bo jak tylko pojawia się jakieś żarcie, to zaraz: rzuć przepisem!

No to rzucam.
Buraczkowe brownie - na zdrowie!

💜🍫💜🍫💜🍫

5razones.pl/buraczkowe-brownie/
... See MoreSee Less

View on Facebook