5razones.pl

Luty 14, 2017 at 11:06 pm

Randki mnie nie grzeją, czyli dlaczego nie randkuję z mężem?

Randki mnie nie grzeją, czyli dlaczego nie randkuję z mężem?

Kiedy piszę ten tekst, on właśnie krząta się w kuchni i obiera krewetki na naszą symboliczną kolację walentynkową. W lodówce chłodzi się wino truskawkowe. Ja piszę, i poganiam własne myśli, kraniuszkiem ucha prawego nasłuchując, czy czasami z pokoju chłopców nie dochodzi mnie zawodzenie zaś ząbkującego Tadeusza.

Dochodzi.
Przerywam pisanie, gnam do tego paproszka rozpaczy. Tulę. Zasypia.

Wracam do pisania.
Za moimi plecami śpi Franciszek. Wielce prawdopodobne, że i on się zaraz obudzi, bo chory i dręczy go okrutny kaszel. Długo zajęło nam usypianie go, bo a to wzywał mamy, a to znowu chciał taty, potem mleka, a potem znów: proszę mamusię! Zasypiając głaskał mnie po brzuchu czyniąc najpiękniejsze wyznanie: zostaw brzuszek, kocham twój brzuszek mamusiu. Dobra, śpi, wtulając się w swój ulubiony komiks z serii: Tytus, Romek i Atomek, mamrocze coś przez sen, kotłuje się z boku na bok.

Myśli stukają, uszy nasłuchują. Nie mamy pewności czy uda nam się w spokoju zjeść, i celebracji dodać splendoru winem, bo drzemkowe interwały najmłodszego ostatnio trwają całe czterdzieści pięć minut.

Dlatego, pomijając już naszą sytuację rodzinno-opiekuńczą, to posiadanie potomstwa sprawia, że zaniechaliśmy klasycznego i pełnowymiarowego randkowania.

Tak wiemy, a okoliczności walentynek z rozmachem nam o tym przypomniały, że dla dobra związku naszego powinniśmy się oddawać rytuałowi romantycznych rendez vous. Bo każdy związek, a już zwłaszcza ten zwieńczony sakramentem małżeństwa, uświęcony kredytem na mieszkanie i czesnym w żłobku lub przedszkolu domaga się specjalnej troski. I ogień pod nim trzeba ciągle wzniecać, drewna dorzucać, temperaturę podgrzewać, nieustająco stroszyć piórka i prowadzić grę wstępną, flirtować z sobą, zauraczać się, zaskakiwać, uczucie komplementami wspierać i stymulować, urody swej i sylwetki nie zaniedbywać, żeby nigdy dla małżonka, partnera nie przestać być atrakcyjnym. Musi się skrzyć i skwierczeć. Bo gdyby nie daj bóg doszło do grzechu zaniechania, zaniedbania, i wdarła się nuda, monotonia i chłód, to jakby to było, i co by to było?

Żebyście mnie źle nie zrozumieli: nie wzywam do bojkotu randek, tych spotkań we dwoje, a nawet we troje (wszyscy rodzice więcej niż jednego dziecka zgodnie potwierdzają, że pozostanie tylko! z jednym dzieckiem to luz, blues i wakacje). Tych rozmów i milczeń, westchnień i pomruków, spojrzeń przelotnych, dwuznacznych, zalotnych, chwytania się za dłonie, ramiona, stopy i uda, tych wiadomości tkliwych, uprzejmości, czułości, i namiętności też.
Nie! To wszystko jest potrzebne.

Ale to nie randkami związek stoi.

Na co byłyby mi randki i mąż randkowy, na tych tete-a-tete skutecznie romantyczny i w czułość nastrojony, jeśli nie miałabym z niego w domu żadnego pożytku?

Co mi po kwiatach, kolacjach w kilku gwiazdkowych lokalach gastronomicznych, czy nawet diamentach (zresztą co tu ukrywać, już wiecie, że wolę sprzęty agd) jeśli cały trud dźwigania i trawienia rodzicielskich oraz domowych obowiązków byłby tylko na moich barkach, bo on nieobecny, niezaangażowany?

Co mi po nocnych spacerach we dwoje, jeśli sama miałabym tańczyć i wirować z synami w trakcie ząbkowania, choroby czy wszelkich lęków, smutków, i skoków egzystencjalno-rozwojowych?

Co mi po czułych słówkach raz na czas, gdy wieczorem i w weekend nie miałabym do kogo buzi otworzyć, albo przy kim krzepiąco pomilczeć?

Ja wolę randki na dywanie, w popłochu i czuwaniu, bo przecież dzieci zaraz mogą się obudzić, okruchy we włosach i skarpetach, zasypianie o 21 nad miską popcornu, z łykiem wina, czwartego sylwestra z rzędu w piżamie i z home made sushi, kolejnej rocznicy z pizzą i drzemką, bo dom cały drzemie, niż te całe ceregiele, hulanki i fajerwerki.

Randki mnie nie grzeją.

Grzeje mnie myśl, że mam przy sobie faceta, który mnie nakarmi, uśpi, pogłaszcze, opowie bajkę na dobranoc, a w nocy pobiegnie potańczyć z dziećmi, żebym ja mogła sobie pospać. I to z wzajemnością.

0 likes Ta Która Wie # , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

2 days ago

5razones

Wciąż jestem na fali Tadzinkowych okołourodzinowych wspominek. I przypominam sobie wszystkie moje przypadki ciążowe.
Część z nich nawet opisałam, a Smok narysował.

Też tak macie, w sensie, że wspominacie sobie swoje ciąże, i to zaokrąglanie się, przepoczwarzanie? Co Wam najbardziej ciążyło, a co Was najbardziej zaskoczyło?

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook

4 days ago

5razones

Jak pisałam wczoraj, nasz najmilejszy z chłopczyków jest teraz w bardzo wrażliwym okresie
(kto nie czytał nowego postu, to zapraszam: 5razones.pl/trzysta-krokow/). Z racji czego dość często się złości, potrafi się szybko i bardzo zdecydowanie zapętlić w swoim nie i nie dla świata, i w tym wydaniu jako Tadżilla wymierza też razy temu światu.

I tak czasami dostaje się i nam, oraz starszemu bratu.

Szczęśliwie, rozumie, że tak nie można i nie wolno, za swoje zachowanie potrafi też żałować, a nawet przepraszać:

- Fjaniu plasam!

- Teraz Ci nie wybaczam - odpowiada starszy, i zraniony brat.
...ale przyjdź za pięć minut.

Zdjęcie: Rej-Brodowska Photolifestyle
... See MoreSee Less

View on Facebook