Maj 19, 2015 at 11:10 am

Spacer siłaczki

Spacer siłaczki

Wiosna nastała w pełnej swej zielonej krasie. Mam wrażenie, że jeszcze wczoraj wieczorem zasłaniając rolety za oknem widziałam osamotnione, zdruzgotane po długiej zimie gałęzie, a już dziś tak nagle cudownie się całe zielenieją, kwiatami puszą, pysznią i obnoszą. Szał, to wiosny dziki szał.
Ach nic tylko ruszyć, ruszyć przed siebie, i niczym jak w leśmianowskich strofach, ciorać, czochrać się w zieleni.
Co, romantycznie się zrobiło?
I żeście się rozmarzyły, że w tą zieloną toń się rzucicie i będziecie się relaksem napawać. O nie! Ta zieleń niech motywacją Wam będzie, żeby się ruszyć. Ruszyć w spacer, spacer siłaczki.

Jest spora szansa, że przedstawiając Wam najnowszy trening z cyklu #BabyFatKilling, Ameryki to ja Wam nie odkryję. Że wy takie siłaczowe przemarsze to dzień w dzień, czy pogoda czy słota, czy jesień czy wiosna dzielnie uprawiacie. Dom, po drodze prędkie zakupy, park, plac zabaw, trasa na dom. Nie wiem też, czy to w ogóle nazywać spacerem. Wszak to częściej jest marsz, przemarsz, trucht, bieg, bieg przełajowy czy też nawet bieg na orientację. Właściwie to ja nawet nie wiem, czy jest sens, żebym ja Wam tłumaczyła, jak to spacero-marszowanie uprawiać. Przypuszczam, że taka cioroza w plenerze, to jest Wasz chleb codzienny, chleb powszedni.
No ale, żeby nie było, że Was zostawiam bez wytycznych i instrukcji.

Żeby ruszyć do poważnego przemarszu w plenerze będą Wam potrzebne: wózek, a wózku dziecię Wasze (waga dowolna). Weźcie na drogę też torbę z akcesoriami najbardziej podręcznymi: pieluchy, kremy, bidon z wodą, jakieś przekąski, chrypeczki, może jakiś zestaw ubranek na zmianę. Dopakować jeszcze można wszelakie atrybuty władzy w piaskownicy i na placu zabaw: wiaderka, grabki, łopatki plus koniecznei jakaś piłka. Spakowane? Wszyscy na pokładzie, to ruszamy.

Najpierw powoli, ciut ociężale. Po chodnikach, wybojach i dziurach wszelakich tak troszkę ospale. Płynnie z człapania, człap człap, przejdź w dynamiczny marsz. Do you feel your muscles work? Idziesz, go go go, pchasz, przedzierasz się, przesz do przodu. Jeśli po drodze mijasz warzywniak, robisz małe stop. Truchtając ładujesz do wózka 3 kg ziemniaków, 0,5 kg marchewki, brokuł, 2 kg jabłek, i może jeszcze 2 l mleka, chleb, masło, włoszczyzna. Załadowane? Ruszamy dalej.

Idziesz, idziesz, raz, dwa, raz dwa trzy, you can do this!, go go go. Kolejny cel już blisko. Na placu zabaw uwalniasz dziecię. Ono rusza a ty zanim. Skłon, wypad, podnosimy, opadamy, i huśtawkę popychamy. Pamiętaj o napiętych mięśniach brzucha. Let your abs work! I goń i gnaj po trawie za dzieckiem się uganiaj. I jeszcze raz skłon, i na rączki, i hop, i siup. Feel the energy! I jeszcze raz skłon, wypad, ukłon, pad, podskok, hop, siup, tralala. One last or almost last remaining. Zgrzana? Upocona? Control your breath. Próbujemy wracać? Pakuj małego do wypełnionego wozu. Nie da się złapać? To sprintem ganiaj po trawnikach, krzakach i haberdziach. Złapany? Nie chce wleź do wózka. To pod pachę urwisa, i do przodu!

Najpierw powoli, ciut ociężale. Po chodnikach, wybojach i dziurach wszelakich tak troszkę ospale. I buch i uch , i krok za krokiem. I trzymasz, i dźwigasz. I puff i jakże uff. I przyj, i drzyj do przodu. Feel the power in your body! Utrzymaj tempo. I jeszcze raz, i jeszcze dwa, i trzy, go go go. Jesteś, no już prawie jesteś.
Człowiek mały z rąk, wózek i zakupy w kąt. Spocznij, dychnij, odpocznij.

Spacer siłaczki wykonuj codziennie. Wszechstronnie ten to przemarsz zadba o mięśnie calutkiego twego ciało, nie wspominając o hartowaniu i wzmacnianiu kondycji. Nie wierzysz?
Spróbuj, popróbuj się w terenie sama. Jeszcze dziś.

LET THE POWER COMBINE!

0 likes Baby Fat Killer # , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Fejsbuczek mi przypomniał, jak to 4 lata temu przy Franiu już bardzo, ale to bardzo nie starczało mi... niczego! Odzieży, sił i gibkości, żeby sobie buty samej założyć. 😅😄😃🤣😂

Mam tu jakieś ciężarne, którym również nie starcza?
... See MoreSee Less

View on Facebook

Zrobiliśmy dziś sobie spontaniczną wyprawę do gospodarstwa ekologicznego Dębnik 52
Niezapowiedzianie zaskoczyliśmy Gospodarzy, ale mimo tego każda kózka (no prawie każda) została nam przedstawiona z imienia. 🐐🐐🐐 Zwierzaki mogliśmy pogłaskać, nakarmić, tylko uważać trzeba, bo łakome kózki lubią skubnąć kieszenie szukając czegoś do schrupania.

Miejsce niezwykłe, zaledwie 25km od Krakowa, z własną stadniną🐎🐎🐎 koni rasy Haflinger i American Quarter Horse. Do tego te czarowne kozy, z których mleka Gospodarze robią wyborne jogurty i sery (my zaopatrzyliśmy się w twarożek i fetę w oleju z czosnkiem, czosnkiem niedźwiedzim, ziołami dębnickimi i chili).

Wrócimy, bo raz że blisko, dwa serdeczni Gospodarze i ich zwierzyniec, a trzy... to ja bardzo chcę zrealizować swoje marzenie o jeździe konnej.
... See MoreSee Less

View on Facebook

Tadziulkowe pierwsze bodziaki, rampersy, kaftaniki, koszulki oraz piżamki pocięte na kwadraciki, które potem najzdolniejsza Agnieszka z MaAteria patchworki pozszywała, pikowała i tak powstała patchworkowa narzuta dla Tadzinka (już jest w drodze do nas).
Franiu też taką ma. Najukochańsza kołderka, codziennie tuli Go do snu. 🌈🛌🌒

#patchwork #handemade #narzutapatchworkowa #maateria #pierwszeubranka #kołderka #magicofchildhood #TadeuszMajowy
... See MoreSee Less

View on Facebook