5razones.pl

Listopad 18, 2016 at 10:44 am

Szok, życie nie wygląda jak z katalogu IKEA

Szok, życie nie wygląda jak z katalogu IKEA

Słuchajcie, czytajcie, bo będzie wyznanie. Drugi w historii tego bloga coming out. Pierwszy był TU.
A zatem.

Jestem Paulina. Wiek tak zwany Chrystusowy. Jeden i ten sam mąż od pięciu lat. Dwójka syneczków. Na każdego z nich przypada jeden koci, przygarnięty dachowy ogon. Małe m2, w którym mieści się cała nasza elegancka familia. Na stałym i ostatnio prawie nie składanym wyposażeniu pokojów jest suszarka na pranie. Właściwie to ostatnio służy nam, jako bardzo podręczna szafa. Bo komu by się chciało, tak składać i chować do szafy.

Od rana chodzę z kitką na głowie, przecieram oczy, i to oczu przetarcie, czasami jest jedynym ich czułym potraktowaniem. Bo rzadko mam czas, ale też i ochotę, o okolicznościach wyjściowych nie wspomnę, żeby oczy swe i całą twarz makijażem jakimś potraktować. Zdarza mi się tańczyć, w majtkach i bez. Sama lub w towarzystwie synków i kociego tałatajstwa. Albo próbując uspać szarżującego nocą dzidziusia.

Bywa, że i śpiewam. Gotując, tańcząc, jadąc samochodem, lub usypiając, któregoś z pimpusiów. Czasami Fra kategorycznie nawołuje: Mamo! Nie, nie! Co sprawia, że zaczynam solidnie powątpiewać w swoje muzyczne talenta.

Masuję plecki i brzuszki, i olejki migdałowe lub kokosowe w nie wklepuję. Na dobranoc, ale też i na złe koszmary, które czyhają na sen Franciszka w nocy.

Dzień zaczynam i kończę zmianą pieluchy. Jeszcze i już w łóżku. A wcześniej to jeszcze skokiem na moje piersi i/lub plecy w wykonaniu syneczków najmilejszych. Uwielbiam te nasze poranne kokoszenia.

Już dawno przestałam się definiować przez swoją pracę. Właściwie to nie jestem pewna czy kiedykolwiek tak robiłam. Trzy lata temu, czyli na moment przed urodzeniem syneczka starszego zawiesiłam swoją aktywność zawodową. Nie planowałam, że na aż tak długo, ale sprawy takoż się potoczyły.

Ale nie ma to dla mnie znaczenia, bo aktualnie najbardziej lubię nasze smocze sytuacje domowe.

Ogarniam gniazdo nieustająco. Przekładam, przestawiam, jednym rzeczom daję drugie życie, inne wyrzucam. Przygarniam lub podaję dalej.

Dzień dniowi nie równy, bo jak coś zaplanować przy dwójce dzieci, szalejących z okazji jesieni infekcji, pokasływań i śpików, i kolejnej fali ząbkowania.

Ale próbuję i walczę, i gdzieś pomiędzy drzemką, a obiadem, lub jazdą do przedszkola wyłapuję chwile, chwilunie dla siebie. Czytam, piszę, a weekendami warsztatami wciąż tańczę flamenco.

A i o mojego Smoka, co to mnie tak wypatrzył dawno temu, złapał i za serce pochwycił dbać też się staram. Staramy się razem. Mamy taki moment w ciągu całego dnia pędu i nerwów, kiedy na palcach wychodzimy z pokoju chłopaków i cichaczem mówimy: szybko lejmy do szklanek i pijmy cyderka, zanim się obudzą.

Jestem Paulina.

Jestem jak Anastazja.

Anastazja zachwyciła mnie od pierwszej sceny i pierwszego słowa. Pomyślałam sobie, no w końcu, wreszcie, ktoś pokazał jak wygląda życie. I to w reklamie. Bez lukru, pudru, kocyków minky i photoshopa. Kto nie widział nowej reklamy IKEA, ten teraz szybko nadrabia zaległości.

Ale szok, okazuje się, że innych ta prawda reklamy w oczy kole.

Bardzo nie podoba mi się ta kampania 🙁 Odechciało mi się żyć. Odechciało mi się rozmnażać.
I jak kocham IKEA miłością szczerą, tak czuje się żywo obrzydzona – żali się obrzydzona internautka. Po czym tłumaczy jeszcze: kurcze wiesz, chyba uświadomiła mi że.. że ja nie chce tak żyć. Nie chce takiego domu, takiej rodziny. Ja rozumiem, że właśnie taka niedoskonała i nieperfekcyjna jest rzeczywistość, ale to mnie odpycha.

jak na reklamę przewlekłe a na dokument nieautentyczne. Ja obejrzałam do końca, i kompletnie mnie to odrzuciło. jaka „okropna” jest ta nowa reklama Ikea i jak mnie przybiła. – dorzucają jeszcze inni.

ja bym chciała zobaczyć tę samą historię tylko tak zeby główna bohaterka miała momenty kiedy nie jest zaniedbana (moze to mój subiektywny jej odbiór ale fajnie gdyby choć raz miała ułożone włosy i Make Up) i takie w których poza domowym życiem ma jakąś pasję – fantazjuje na temat zaniedbania i zwanego również naturalnością jeszcze ktoś inny. A mnie zaraz przypominają się zarzuty i wyrzuty wobec moich koleżanek blogerek, że nie umalowane albo że fajnie, fajnie, ale chociaż rzęsy mogłaś sobie tuszem potraktować.

Czy właśnie tak wyglada teraz klasyczna Polska rodzina ? Bzdura – zapytuje ktoś.

Ależ mi się ta reklama nie podoba. Nijaka pani. Nijaki dom. I nieobecny pan. Szarobura egzystencja. Jak to dobrze, że to nie moje życie… coś jak wstęp do „trudnych spraw”, jeszcze dodać „co możesz u nas kupić za swoje 500+? Już dziś zaplanuj i wybierz!”Nuuuda! – nudzi inny znawca życia.
A ja czytając powyższe komentarze zastanawiałam się, jak wygląda życie tychże obrzydzonych, znudzonych, choć jak zapewniają wcale nie nudnych, i jakiegoż to splendoru są beneficjentami, skoro doznali takiego estetycznego szoku, że codzienność nie wygląda, jak z katalogu Ikea… Że klasyczna Polska rodzina nie prezentuje się w codziennych, zwykłych, prozaicznych czynnościach, jak z żurnala.

Że życie w swoim mniej lub bardziej pospiesznym biegu, jest właśnie zwykłe, bywa, że i nijakie. Że kobieta, tu chyba kluczowe: kobieta-matka nieumalowana, to nie znaczy, że nie zadbana. A ojciec bawiący się z dzieckiem, to właśnie jak najbardziej obecny pan.

Bo w sumie to nie jest rzecz, którą można sobie wyobrazić. – odpowiada mi Anastazja.

Zgadza się. Pewnych rzeczy nie da się wyobrazić. Wystarczy, i tu znów słowa Anastazji: na nic się w życiu silić się i naginać.

Tak jest nam najlepiej. Szok, to takie proste!

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

1 day ago

5razones

Nie mam pojęcia, czy to dobry moment na publikację nowego postu, ale...

Ale może ktoś z okazji smogowego weekendu będzie miał ochotę na lekturę:

"Rodna, a jednak i wyrodna. Nie jestem mamą pełną gębą. Ja też bardzo potrzebuję dopełniaczy, i wypełniaczy, swoich odskoczni.
Czasami jest półgębkiem, na pół gwizdka, bywa że półmózgiem, bo drugie pół próbuje zasnąć, i doznać resetu, być gdzieś daleko hen, gdzie nie słychać, ale mamo, mamo, mamo, słyszysz? Czy ja mogę coś powiedzieć, ale mamo?! "

5razones.pl/matka-polgebkiem/
... See MoreSee Less

View on Facebook

2 days ago

5razones

Odkąd Franek odkrył, że piosenki "A ja wolę moją mamę" albo "Zabiorę brata..." to także piosenki z mojego przedszkola, i mojego dzieciństwo, to uprawiamy sobie wieczory z muzyką i z takimi hitami Fasolek, jak "Mydło lubi zabawę", "Bursztynek bursztynek", Witaminki dla chłopczyka i dziewczynki", obowiązkowo także "Fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego...", noi całą Akademią Pana Kleksa z "Kaczą dziwaczką" i "Na wyspach Bergamuta".

I tak mi w pamięć, i rytm ten Fronczewski Piotr teraz zapadł, a właściwie w pamięci, noi rytmie się obudził, że myślę sobie, że co to za edukacja muzyczna, jak nie puszczę Frankowi i Tadkowi klasyki totalnej, czyli...

"Nie rycz, mała, nie rycz

Ja znam te wasze numery

Twoje łzy lecą mi na koszulę

Z napisem:
"King Bruce Lee Karate Mistrz..."

.
.
.

- I tego też mamusiu słuchałaś, jak byłaś mała? - zapytał Franiu.

No tak jakby synu :D #kiedyśtobyłyczasy

Zatem wieczór zapowiada nam się z Frankiem Kimono.

HU! HA!

www.youtube.com/watch?v=zP12dAX0U_wadres gimnastyka areobic www.youtube.com/watch?v=PXwusnZRH6Y Proszę o dodawanie komentarzy Franek Kimono King Bruce Lee Karate Mistrz Nie rycz mała, n...
... See MoreSee Less

View on Facebook

2 days ago

5razones

Spontaniczna wycieczka na fermę strusi.
Zaszalałam i kupiłam jedno strusie jajko 🥚 czyli do zjedzenia w weekend będziemy mieli jakieś 1,5 kg jajecznicy 🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳
... See MoreSee Less

View on Facebook