5razones.pl

Wrzesień 23, 2017 at 12:31 pm

Co TAM mamy na dole? Jak rozmawiać z dziewczynkami (chłopcami też) o ich intymności, odpowiada Karolina Piotrowska, Mamaseksuolog

Co TAM mamy na dole? Jak rozmawiać z dziewczynkami (chłopcami też) o ich intymności, odpowiada Karolina Piotrowska, Mamaseksuolog

Wieczorne kąpanie i wskakiwanie w piżamki.
Wtem.
– Mamo, a ty masz siurka? – znienacka pyta #LordFra
Wiadomo, takie pytania zawsze padają znienacka, i niby, że człowiek wie, i przypomina sam sobie, żeby jakoś przygotować się na serię ciężkich pytań, o to co TAM masz na dole, to zawsze mu się zdaje, że jeszcze ma czas, jeszcze…
– Nie mam synku. Dziewczynki nie mają siurków.
– Ojjjj! – ojojuje siurkowy.

I na szczęście na tym kończy swoje dochodzeni. A ja mogę odhaczyć sobie pierwszą lekcję wychowania seksualnego z synem (done ✔).

A teraz prędko, prędko, dawać mi tu podpowiedzi, bo coś czuję, że już mi nie za wiele czasu zostało, i pytanie: co mają dziewczynki? za niedługo pewnie padnie.

Kiedy kilka miesięcy opowiedziałam Wam na Facebooku tę scenkę rodzajową, wzbudziła ona ogromne zainteresowanie. Jakbyście mięli ochotę do tej naszej dyskusji wrócić, to zapraszam TUTAJ

Zebrało się całkiem sporo Waszych podpowiedzi nazw na to, co TAM dziewczynki i kobiety mają na dole.

Z pytaniem, jak nazywać intymne części ciała zwróciłam się do specjalistki, prawdziwej Ta Która Wie – Ekspertki, Karoliny Piotrowskiej, mamy seksuolog, która na swoim blogu, uczy rodziców, jak rozmawiać z dziećmi na temat ich seksualności, intymności i bliskości.

To jak, ciekawi co TAM mamy na dole?

 

 

Kilka dni temu przeglądając internety natknęłam się na tekst pewnej poczytnej blogerki. Wpis o tym, co dziewczynki mają między nogami – a więc niejako moja dziedzina zainteresowań. Wchodzę licząc na krótką, merytoryczną notatkę o tym, że wszystkie niezależnie od wieku mamy to samo…
Ah święta naiwności.

Więc w ramach sprostowania – będę wam dziś opowiadać o tym rejonie ciała, który zaczyna się tam, gdzie kończą się uda. Bo choć mam wrażenie, że mówiłam i pisałam o tym już pięćset razy, to najwidoczniej nadal pewne kwestie wymagają doprecyzowania i ponownego wyjaśnienia.

Czego nie warto tam szukać?

Zaczynając od początku, czyli od tego czego dziewczynki na pewno między nogami nie mają.
Ilekroć bym nie sprawdzała i nie zaglądała między swoje uda, nigdy nie natknęłam się tam na żadne myszki, motylki, kwiatuszki bądź perełki. Podobnie nie spotkałam tam żadnej Fruzi ani Grażyny. Kuśki i inne siuśki nawet nie wiem, jak wyglądają, więc trudno określić czy się TAM pojawiają.

Na biologii natomiast uczą…

Z anatomicznego punktu widzenia sfery intymne posiadają swoje nazwy. Będzie to odpowiednio: wzgórek łonowy, pachwiny, wargi sromowe większe, wargi sromowe mniejsze, łechtaczka, cewka moczowa, pochwa, odbyt, pośladki. Całość zaś określana jest słowem „srom”, którego konotacje ze słowem „sromota”, a tym samym skojarzenia z grzechem rzucają nam się od razu na uszy.

W języku potocznym kobiece strefy intymne nazywane są cipką, pipą, pizdą (słowo to pierwotnie nie miało zabarwienia wulgarnego). Coraz częściej zamiast słowa „srom” kobiety swoje części intymne określają mianem „wagina”.

Lord Voldemort

Pamiętacie Harrego Pottera i Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać? Ostatnio czytałam tą książkę starszemu synowi. W pewnym momencie Hermiona stanowczo sprzeciwia się zmowie milczenia mówiąc coś w stylu „strach przed imieniem zwiększa strach przed tym, który je nosi”.
Czujecie analogię?

Od wczesnych lat pokazujemy dziewczynkom, że to co się dzieje między ich nogami jest zakazane, niemiłe, grzeszne, niedobre, straszne itd. Jest tak paskudne, że aż trzeba wymyślać na te części ciała nazwy zamienne. Zastępować je. Infantylizować. Upiększać.

Skoro większość dorosłych kobiet sama przeszła przez taką szkołę, co teraz mają mówić swoim córkom? Zwykle powtarzają to, przez co same słyszały. Zmiana tego stanu rzeczy wymaga odwagi i skonfrontowania się z przekonaniami, stereotypami oraz własną seksualnością. Szczęśliwie, coraz więcej jest świadomych matek, które są gotowe podjąć ten wysiłek.

Pierwszy krok

Prowadząc szkolenia z rodzicami o rozwoju seksualnym małego dziecka często pytam: jakiego życia seksualnego chcecie dla swoich dzieci w przyszłości?. Zwykle nie zastanawiamy się nad tym. Rozmyślając o przyszłości pociech widzimy ich jako szczęśliwych, wystarczająco dobrze zarabiających, posiadających partnera/partnerkę i dzieci. Pod ten obrazek staramy się ich wychować.

Wysyłamy ich na zajęcia dodatkowe. Dbamy o to, aby mieli kontakt z rówieśnikami. Rozwijamy ich zdolności językowe. Inwestujemy w ich pasje. Staramy się, aby dać im dobry start w życie.

A teraz zastanów się co dla Ciebie, jako dorosłego człowieka oznacza życia seksualne? Na ile ważnym jest elementem? Czy chciałabyś, aby było bardziej satysfakcjonujące? A może chciałabyś mieć większą łatwość w rozmowie o seksie ze swoim partnerem? Jesteś spełniona czy raczej doświadczasz łóżkowych trudności? Czy Twoje życie seksualne mogłoby wyglądać inaczej, gdyby o ciele i seksualności można by rozmawiać otwarcie?

Daj sobie chwilę na odpowiedzenie na te pytania. Zastanów się też co robisz, aby wspierać swoje dziecko w rozwoju seksualnym. Czy wiesz jak ten rozwój przebiega? (9 darmowych lekcji na ten temat możesz pobrać na mojej stronie: TUTAJ) Taka zmiana perspektywy sprawia, że zaczynamy się bardziej zastanawiać nad tym co i w jaki sposób mówimy (oraz co pokazujemy swoją mimiką, zachowaniem, własną relacją).

 

Wagina jest piękna

Rozwój seksualny to jedynie w małej części rozmowy o tym, czym jest seks, jak wygląda i do czego służy. W zdecydowanie większej części to świadome towarzyszenie dziecku w jego dorastaniu, rozwijanie w nim samoświadomości ciała, adekwatne reakcje na różne zachowania, które w ramach tego rozwoju występują, otwarte rozmowy i odpowiadanie na pytania oraz nauka asertywności, szacunku i tolerancji.

Skoro więc zamiast prawdziwych części ciała podajemy dzieciom synonimy utrudniamy im drogę w kierunku świadomej seksualności. Sprawiamy, że o tematach związanych z intymnymi sferami ciała będzie im ciężko rozmawiać (bo skoro ja mam grażynę, a ona ma kuśkę to czy z którą z nas jest coś nie tak? Czy jedno i drugie jest tym samym?).

Kolejny mętlik powstaje w momencie zmiany nazwy – kiedy jest dobry wiek na to, aby z fruzi przejść do łechtaczki? Czy to znaczy, że wcześniej łechtaczki nie było? Brak ciągłości spowodować może konsternację i odczucie oddzielenia od siebie tych „nowych” części ciała. Co gorsza, w niektórych domach etap przejścia do prawidłowych nazw nie następuje nigdy, co potrafi powodować znaczące problemy w życiu seksualnym dorosłych ludzi.

Jeśli czujesz opór

Jeśli słowa cipka, wagina, pochwa, wargi sromowe w Twojej ocenie nie pasują do narządów dziecka zastanów się, co czujesz i co myślisz o tych słowach?

Jak sama myślisz o swoim ciele? Jak sobie nazywasz intymne części ciała? Czy czujesz, że te nazwy są Ci bliskie, czy korzystasz z nich na co dzień?

Przetestuj, jak to jest nazywać na głos najpierw własne okolice intymne. Powtarzaj sobie, co jakiś czas te słowa, mów sobie w myślach co robisz w czasie kąpieli, poużywaj ich w rozmowach z innymi dorosłymi.

Nowości często budzą strach

Jeśli jednak po kilku dniach „oswajania się” z mówieniem na głos i korzystania z nich nadal będziesz czuła dyskomfort, to sygnał, żeby przyjrzeć się szerzej własnej seksualności. Możesz to zrobić w gabinecie seksuologa, w czasie rozmów z przyjaciółką lub poprzez lekturę poradników

Podsumowując – czyli co mówić dzieciom?

Podawaj dzieciom prawdziwe nazwy części ciała. To ich ciało i mają prawo wiedzieć, jak nazywają się jego poszczególne partie. Podobnie, jak z nauką innych nazw nie wprowadzaj od razu wszystkich określeń. Idziemy od ogółu do szczegółu. Dziecko najpierw uczy się, że ma głowę. Potem dowiaduje się, że ma oczy. Dopiero po jakimś czasie pyta o nazwę włosków na powiekach, i w ten sposób poznaje określenie „rzęsy”. A dalej ciekawi je z czego zbudowane jest oko…

Analogicznie najpierw dzieci poznają nazwy ogólne intymnych części ciała – wagina, srom, cipka. Potem pytają o szczegóły (np. A skąd wychodzą dzieci? A skąd leci siku?). To moment na wprowadzenie kolejnej porcji informacji.
Podążaj za swoim dzieckiem. Obserwuj jego zainteresowania i odpowiadaj szczerze na pytania. Jeśli czujesz, że tematy seksualne Cię krępują zajmij się też sobą – rozwijaj swoją wiedzę, edukuj się, dowiedz się jak przebiega rozwój seksualny małego dziecka i zadbaj o dobrą jakość własnego życia intymnego.

 

*******

Jeśli chcecie wiedzieć, jak wspierać dzieci w ich prawidłowym rozwoju seksualnym, to obowiązkowo zapiszcie się na bezpłatny kurs na stronie Karoliny: TUTAJ.

Polecam także poniższe artykuły:

Kiedy rozpocząć edukację seksualną małego dziecka?

Kult piękna – jak robimy krzywdę naszym dzieciom?

Polskie chłopaki nie mają siusiaków?

Dziecko, które wstydzi się swojego ciała.

 

 

*******

Wychowanie seksualne dzieci, to bardzo ważny, i trudny temat. Dlatego jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to prosimy udostępnij ten tekst dalej. Niech służy innym Rodzicom!

Zapraszam także do polubienia mojego  fanpage 5razones oraz śledzenia profilu na Instagramie, wtedy będziesz na bieżąco z kolejnymi inspirującymi wpisami.

 

 

0 likes Ta Która Wie - Ekspertki # , , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Szczerze mówiąc to nigdy się nie zastanawiałam co odpowiem gdy córka mnie o to zapyta – pewnie bym jak to ja coś powiedziała na spontanie 🙂
    Znajome posiadające córki właśnie waginę nazywają motylkiem i tak dalej. Też zawsze wydawało mi się to dość dziwne. Dzięki za artykuł 🙂

  • Maluch w domu

    Dobry temat. Wiele osób ma obiekcje przed używaniem właściwych słów, ale to schematy utarte przez lata.

  • Kamila Kuźma

    Ciekawy temat 🙂 Mój pięciolatek też już bardzo interesuje się tym tematem..

  • Martyna Leona Gniadkowska

    Jest siusiak to i siuśka jest. Prościej i bez owocowo-zwierzęcego ubarwiania 😉

  • Moja 4,5 letnia córka wie, że ma cipkę po prostu. Jednak ostatnio stwierdziłam, że muszę tę nazwę zmienić, bo ta cipka mi nie leży. Znów pochwa to określenie typowo anatomiczne – niby ok, ale przecież na rękę mówimy ręka, a nie kończyna górna. No i zastanawiam się nad waginą? A może nie ma sensu zmieniać?

    • każde z tych słów jest prawdziwe, zgodzę się, że akurat język polski jest mało wdzięczny, jeśli chodzi o to „oficjalne/medyczne” nazewnictwo… ja akurat lubię słowo cipka, a wagina z kolei jak ostatnio zaczęłam się nad nią zastanawiać, w sensie nad tym słowem, to wydała mi się taka majestatyczna… 😀

    • Założę się, że część osób, w szczególności panów, nie ma nawet pojęcia, co oznacza wagina. 😀 Jeśli chodzi o cipkę, sporo osób twierdzi, że to słowo jest wulgarne i tak się zastanawiam, czy używanie go odnośnie części ciała to nie był błąd. Kiedyś mnie zhejtowali za cipkę pod jakimś artykułem o nazywaniu części ciała 😀 W sumie to coś w tym jest, bo zdarza się, że ktoś stosuje to słowo, aby obrazić drugą osobę, np. „ty głupia cipo”.

  • Nie mam problemów z rozmawianiem z dziećmi o seksie czy intymnych częściach ciała. Dziewczyny (niespełna 4 i niespełna 2 latka) wiedzą, skąd się biorą dzieci i znają nazwy anatomiczne. Z penisem było łatwo, bo to oczywiste. Z kobiecą częścią ciała gorzej: określenia srom nie cierpię właśnie ze względu na znaczeniowe konotacje, więc w końcu padło na waginę, choć nie do końca jest poprawna (wagina/pochwa). Dla nas są to jednak nazwy „oficjalne” i raczej medyczne – w domowym słowniku stosujemy po prostu „siusiak” i „cipuszka” (tak dziewczyny zdrobniły kiedyś cipkę i tak już zostało). Nie wydaje mi się, żeby to jakoś zaburzało swobodę w patrzeniu na własne ciało i w mówieniu o nim.
    Tak na marginesie – to my, dorośli, mamy problem z mówieniem o pewnych tematach, które dla dzieci są czymś zupełnie normalnym. Pytanie „skąd wychodzi dzidziuś” albo „jak tatuś wkłada plemniczka do brzucha mamy” dla dziecka są równie naturalne jak „dlaczego porusza się klatka piersiowa” albo „czemu kichamy”. Jeśli odpowiadamy bez krępacji, także dzieci nie robią z tych kwestii wielkiego halo.

    • Myślę, że najważniejsze to zachować naturalność w rozmowach z dziećmi. My z chłopakami jak rozmawiamy, to najczęściej też mówimy siusiak…
      do tego co ma mama i inne dziewczyny na dole, póki co Franiu nie wracał

  • Marta Korotko

    Ja zauważyłam, że w obecnych czasach, mimo, że wszyscy tacy nowocześni i wygadani, to wciąż wiele kobiet ma problem z nazwaniem tego co ma między nogami w obecności dziecka. Nie mam pojęcia, kiedy moje dziecko zacznie zadawać pierwsze pytania (na razie ma 2,5 roku), ale nie zamierzam ściemniać i wymyślać.

  • Bardzo ważny temat. Niestety dla wielu rodziców bardzo trudny! Z jednej strony drażnią mnie „myszki”, ale „Córeczko, a teraz umyj waginę” brzmi dość dziwnie.
    Jak dla mnie cipka jest w porządku 😉

    • hahahaha 🙂 no masz rację, brzmi to wielce pompatycznie

      ja też lubię cipkę 🙂

  • Seksualność to dla wielu rodziców krępujący i trudny temat. Dla nas ten tekst trafiony w punkt, bo jesteśmy wlasnie na etapie ciekawości międzypłciowej 😉.
    Nie ściemniamy i staramy się nazywać rzeczy po imieniu .

  • Bardzo mądry artykuł. Mam przyjaciółkę w mpim wieku która mówiąc o okilach intymnych robi się czerwona i mówi „muszelka” bo czym robi się bardziej czerwona i „tam na dole”. To dziwne by dktoska osoba tak mówiła. Obecne o córce używam określenia „cipka”, ale córeczka jeszcze malutka i nie rozumie, tłumaczenie wszystkiego jeszcze przede mną.

    • Córeczka jest malutka, ale Ty masz czas żeby się własnie oswoic i przygotwać na te ważne rozmowy

  • kuchniabellissima

    Aż się boję o co mój syn zacznie pytać jak podrośnie… póki co mam jeszcze kilka lat zanim zacznie się temat trudnych pytań 😁

  • Danuta Brzezińska

    Ważny wpis, te początki seksualności mają wpływ na całe życie naszego dziecka.

  • Bardzo ważny temat. My rozmawiamy z synem o wszystkim, o sexualności także

  • Bardzo mądre słowa, grunt, to nie robić z tego tematu tabu:)

  • Skoro jest siusiak to i siuśka, obecnie w dobie myślenia najwyżej o sikaniu to wg mnie odpowiednie słownictwo. Ale przy okazji omawiania tematu skąd się dzieci biorą mówiłam też dzieciom, że dziewczynki mają dodatkową dziurkę i to nie tylko do sikania, a właśnie rodzenia dzieci. Tu podałam nazwę (pochwa, wagina, wargi sromowe), a synowi, że siusiaka można różnie nazywać np. fachowo jest to penis czy prącie.

  • Anna Kwiatek-Kucharska

    Ja tam nie cierpię profesjonalnego nazewnictwa, chyba faktycznie przez to, że „srom”=”sromota” :/ z tym mam problem, bo mi się ta nazwa kojarzy z zimnym medycznym pojęciem, od razu wydaje mi się, że wymyślił ją mężczyzna i do tego nie czuję, żeby miał szacunek czy jakieś cieplejsze uczucia względem tych najintymniejszych i bardzo delikatnych miejsc. Tu mi się dużo bardziej podoba nieszczęsna „muszelka” 😛

    Jakiś czas temu brałam udział w dyskusji właśnie jak mówić dzieciom o tych częściach ciała i z dziewczynkami to jest chyba trudniejsze, bo przecież tam na dole i pochwa i ujście cewki moczowej, a u chłopaka „siusiak” i z głowy 😉 .

    • Ania, ja też lubię słowo muszelka. I tak masz rację nasze, kobiece TAM jest dużi bardziej skomplikowane (i to jak!!!) niż chłopięce siusiaki 🙂

      myślę, że w rozmowach z dziećmi, od ogółu do szczegółu…

    • Mi srom kojarzy się z muchomorem sromotnikowym 🙂

  • U nas tez nazywamy rzeczy po imieniu. Pytania się zaczęły kiedy urodził się synek. Córka zaczęła dopytywać co on ma pomiędzy nogami. Wyjaśniliśmy jak są zbudowani chłopcy a jak dziewczynki.

  • Bardzo konkretny i rzeczowy tekst. Co jakiś czas zastanawiam sie, jak rozmawiać z moim czterolatkiem. Tym bardziej ze ma mlodszato siostrę, a i mnie zdarzalo mu się widziec pod prysznicem. Przyda siesię.

  • Ojej niestety seksulaność to dość krępujący temat. Cieszę się jednak, że mam otwartą rodzinkę 🙂

  • Nie potrafimy rozmawiać o seksie jako partnerzy a co dopiero rozmowy o seksualności z dziećmi. Niestety niby jesteśmy nowocześni i wyedukowani ale jeszcze daleko nam do doskonałości.

  • Sylwia Antkowicz

    Moze te myszki i motylki wynikaja ze sttachu ze dziecko w miejscu publicznym uzyje prawdziwego slowa i rodzice sie zawstydza? Sama nie wiem… my jestesmy z corka na etapie „oko” i „ucho” ale dziekuje za wpis, przyda sie w przyszlosci

    • tak, to na pewno. ale myślę, że też same osoby dorosłe mogły tak być uczone, i im przez usta nie przejdzie słowo: wagina, pochwa, penis

  • Iwona Siekierska

    Na szczęście z pomocą przychodzą zajęcia w szkole. To duże ułatwienie, dla nas rodziców. Ja o pewnych rzeczach mówiłam, dodatkowo kupiłam masę książek dla nastolatków, poruszających intymne sprawy.

    • trochę obawiam sie tej edukacji seksualnej w szkole. inna sprawa, że dzieci zaczynają zadawać pytania dużo wcześniej

  • Grażyna Zaborska-Szmajda

    Świetny tekst, bardzo ważna jest mądra edukacja seksualna dzieciaków.

  • Bardzo mądry, pomocny i konkretny tekst. Nie mam dzieci i daleko mi do tego, ale to wymyślanie zastępczych nazw wydaje mi się po prostu dziwne i nieodpowiednie. Nie ma co wprowadzać dzieciaki w błąd 🙂

  • Typowa Anna

    Naprawdę, uszy mi więdną jak rodzice próbują nieudolnie wytłumaczyc dziecku części intymne :/

  • Nie wyróżnialiśmy jakoś specjalnie tego tematu, traktowaliśmy jako naturalny, jeden z wielu, który pojawia się w okresie dojrzewania. Bez udziwniania, przekłamywania, szybkiego kończenia tematu. 🙂

  • Uwierzysz, że moje sześcioletnie dziecko dopiero niedawno zorientowało się, że chłopcy są zbudowani nieco inaczej, niż dziewczynki? My co jakiś czas wracaliśmy do tematu, a do niej to zupełnie nie docierało…

  • Dobrze, że poruszasz takie tematy. Rodzice często się krępują i nie wiedzą w jaki sposób rozmawiać z dziećmi o tych sprawach. Tutaj mają odpowiedzi podane „na tacy”. 🙂

  • Trudny temat do rozmów dla rodziców, ale jeszcze póki co nie dla mnie, bo nie mam własnych pociech. Niewątpliwie gdy to nastanie należało będzie o tym rozmawiać. 😉

  • Nie ma co się bać opowiadać o tym dziecku. Mi moja mama tłumaczyła wszystko tak jak jest. Nigdy nie uslyszalam o myszcze czy innym kwiatuszku i żyję: )

    • To super masz mamę. Moja raczej też w miarę otwarta była jeśli chodzi o rozmowy nt. seksualności.

  • Aneta Beza

    A ja polecam w pokrewnym temacie, czyli: skąd się biorą dzieci „Wielką Księgę Uczuć” Grzegorza Kasdepke, a dokładniej rozdział „Horror, czyli skąd się biorą dzieci”. Napisana w sposób prosty, jasny i zrozumiały dostosowany do tego, co dziecko jest w stanie zrozumieć. Mniejszym dzieciom często łatwiej jest oswoić „te” tematy niż starszym, w których mogą już wzbudzać pewnego rodzaju wstręt czy odrazę.

  • Poruszasz bardzo ważny temat, bo niestety w naszej kulturze najczęściej stosowaną taktyką rodziców jest unik 😉 Osobiście rozmawiam z moimi dziećmi (po jednej sztuce z każdej płci, więc mnóstwo atrakcji) na każdy temat, bo życie jest różnorodne. Nazwy ‚srom’ po prostu nie trawię – to pozostałość mentalnego zniewolenia kobiet przez skatolicyzowano-grzeszno-patriarchalne spojrzenie na życie. A słowa mają energię i wpływają na nasze postrzeganie świata, i niestety, siebie samych. Na szczęście mamy wybór. Twój wpis chętnie udostępnię w mojej grupie dla kobiet na FB – niech inspiruje! 🙂

    • Masz rację słowa mają energię, nazwać, znaczy też oswoić. wydaje mi się, że najważniejsze, jesli chodzi o rozmowy z dziećmi, to próbować (dla niektórych to będzie pewnei trudne) naturalność, spokojnie tłumaczyć, nie udawać, że czegoś nie ma, albo ciii o tym nie rozmawiamy.

      i bardzo dziękuję, śmiało podaj tekst dalej <3

  • Patrycja Czubak

    Świetny wpis! Będę wiedziała, co mówić swojemu dziecku 🙂 dziękuje!

  • Gosia

    Swietnie się Ciebie czyta, idelny wpis dla mnie. Nie tak dalej jak wczoraj tłumaczyłam mojemu 4latkowi różnice między chłopcami i sziewczynkami. A ile takich rozmów jeszcze przede mną.

  • Pingback: Top 5 tekstów września – Beztroska Mama - blog lifestylowy o macierzyństwie i nie tylko()

  • Moja 2,5 latka zaczęła rozkminiać temat odkąd ma braciszka bo on ma inaczej. Więc mocno przymierzam się do tematu, bo pewnie za sekundę buchnie.

  • Ważny temat, który z pewnością nie jest łatwo poruszyć z małym dzieckiem. Dobrze, że się o tym mówi i uświadamia rodziców, czego nie powinno się robić!

  • bardzo ciekawy artykuł, tym bardziej że te rozmowy przede mną

  • matka testerka

    Świetny wpis! Ja od początku używam nazwy wagina, bo jakoś mi najłatwiej przychodzi. Mam nadzieję, że babcie się do tego dostosują i nie będą wymyślały „bardziej dziecięcych” nazw 😉

  • Trudny temat, o którym warto otwarcie dyskutować i przełamywać istniejące tabu!

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Dyniowe 🍊🍊🍊 i bardzo słoneczne.

Są chętni na przepis? 🤗😘😍

🎃✨🎃✨ EDIT! przepis na gofry dyniowe i inne pomysły na utylizację dyni znajdziecie tutaj: bit.ly/2Crpwa0
... See MoreSee Less

View on Facebook

Producentowi globulek Regevagia chciałam bardzo podziękować, gdyż dzięki waszej reklamie radiowej mój 4letni syn poznał niezmiernie poetycki, a jednocześnie bardzo życiowy związek frazeologiczny, a mianowicie...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
suchość pochwy.

Jak to mawiają #kurtyna
... See MoreSee Less

View on Facebook

Myślałam, że najtrudniejsze pytanie, na które będę musiała odpowiedzieć moim synom to: a skąd się biorą dzieci?, jak duży jest wszechświat? lub dlaczego malujesz się mamo?

Tymczasem…
.
.
.
.
.
.
.
Mamo, a dlaczego mama mojego kolegi chce go stłuc?

Więcej: bit.ly/2AO1plt
... See MoreSee Less

View on Facebook