U Eleganckich

Tylko nie po mamusi

6 listopada 2016

Próbowałam ostatnio pochorować. Próbowałam. Ani człowiek w spokoju nie posiedzi, o leżeniu nie wspominając. Zaraz ładują się na matkę leżącą, w rękaw pokasłującą, a to obiekty dziecięce, a to ciała kocie. W sumie w kotach rozmruczanych i rozgrzanych wypoczywać i chorować rzecz wyborna, ale nie takie numery z naszymi sierściuchami. Bo nasze koty to wytrawni beneficjenci domowego splendoru. Czyli człowiek na kanapie, o to się na nim, w nim rozgoszczę i rozfurkoczę.

Z dziećmi też nie tędy droga.

A dokładnie to droga wszystkich dziecięcych zabaw zawsze, ale to zawsze przebiegać musi przez leżącą matkę. A to przez mamunię przetoczy się pociąg, nad nią zakołuje i przeleci pterodaktyl, który porwał owcę lub helikopter ratunkowy, we włosy wplącze się lew, żyrafa, i stado baranów. Przez matkę przewalają się fikołki, salta i inne popisy gimnastyczne. Matka materac.

Zatem leżałam sobie, i takim słabowitym głosem domagałam się spokoju, nawołując i upraszając: błagam, tylko nie właź na mamusię.

W podobnych okolicznościach przyrody i choroby, nie próbujcie wypowiadać tych słów. Stanowią bowiem dodatkową zachętę do eksploracji matki.

Możesz polubić też