Listopad 14, 2017 at 10:54 pm

Umila mi to jesień

Umila mi to jesień

Jesień wymaga i domaga się umilania. Umilania sobie poranków i wieczorów. Otaczania się miłymi rzeczami, smakami i zapachami, które będą nas otulać, głaskać oraz przytulać.

Osobiście nie jestem fanką nadmiaru. Właściwie to jestem teraz na etapie czyszczenia swojej przestrzeni życiowej, minimalizowania rzeczy potrzebnych, zatem szukam i wybieram dla siebie przedmioty, które pobędą ze mną trochę dłużej niż tylko jeden sezon.

Jeśli sukienka, to taka którą można na krótko i na długo, do butów eleganckich, a także sportowych; a jeśli talerz, to żeby został ze mną na lata, żeby rzeźbiły się w nim wspomnienia wszystkich posiłków; a jeśli olejek, to jeden do wszystkiego, i żeby pachniał tak, że będę go chciała zjeść; a jeśli książka to niech zachwyca rysunkami i opowieścią, niech wzruszy dorosłych, i wciągnie w swój świat tych mniejszych; a jeśli magazyn, to taki, w którym będzie więcej tekstu niż obrazków i reklam, niech będzie do czytania na tematy tabu, o których inni ciii tylko milczą.

Dla takich jedynych w swoim rodzaju wyjątkowych umilaczy wymyśliłam sobie cykl, który nazwałam: umila mi to. W założeniu pokazywać będę rzeczy produkowane, wymyślone, stworzone w Polsce, bo po takie najczęściej sięgam, dobrej, najlepszej jakości, w przypadku kosmetyków o najlepszym składzie.

Zapraszam! poznajcie moje jesienne #umilamito.

 

1. Drewniane talerzyki-zwierzątka do głaskania

Poczynania Zuzanny i Dawida Smoków z Pracowni Smoków śledziłam już od dawna na Insatgramie. Podziwiałam unikatowe i wyjątkowe produkty, które są dziełem rąk Dawida. Poruszyła mnie dbałość o każdy szczegół, serce i szacunek dla surowca. Zamarzyłam sobie o ich talerzykach drewnianych w kształcie zwierzątek. Wiedziałam, że nieczęsto pojawiają się w sklepiku internetowym Pracowni Smoków i po prostu trzeba na nie polować. Przy okazji innego zamówienia, które za niedługo też Wam pokażę, zapytałam Zuzię, czy czasami nie mają właśnie w przygotowaniu talerzyków dla dzieci, i okazało się szczęśliwie dla nas, że tak i owszem tworzy się lisek i kotek. Od razu je zamówiłam dla Frania i Tadziulka. Z niecierpliwością wyczekiwałam dnia, jak trafią w nasze ręce. Zuzia donosiła mi na bieżąco, jak wygląda sytuacja: Właśnie schną 🙂 Poniedziałek kurier zabierze je od nas.
Nawet nie wiecie, jakie to emocje czekać na coś przygotowywanego specjalnie dla Was.

Poprosiłam Zuzię, żeby opowiedziała, jak wygląda proces produkcyjny:

Z tego co pamiętam, to Wy macie kota z jesionu, a liska z czereśni. Jeden talerzyk od podstaw robi się prawie cały dzień. Jest to najbardziej praco – czasochłonny produkt w ofercie naszej pracowni. Po pierwsze trzeba wybrać dobrą deskę w składzie drewna, by nie miała pęknięć i sęków. Potem deskę Dawid obrabia na grubościówce, a potem strugarce. Następnie rozrysowuje zwierzątka, do których stworzył szablony. Robi tak, by straty były minimalne na drewnie. A wierz mi, że to sztuka tak poukładać! Jeśli są jakieś sęki, to pomija lub robi z nich coś innego, z tego co zostanie, czasem uda się jeszcze zrobić łyżkę. Potem frezarką ręczną wycina wnętrza talerzy. Później piła włosowa wycina kształt talerzyków-zwierzątek. No i tu się zaczyna dopiero. Nożami do rzeźbienia rzeźbi wnętrza uszu, wokół uszu. To trudne i długo trwa, każde ucho osobno. Dalej zaś szlifuje się ręcznie, aż sześciokrotnie zaczynając od grubego papieru, a kończąc na bardzo delikatnym. Po to, by talerzyki można było głaskać… Na koniec jeszcze dwukrotnie impregnuje ręcznie szmatką naszym olejowoskiem. I gotowe!

I w końcu są u nas. Chłopaki świętują w nich codziennie swoje posiłki, umila im to śniadania i podwieczorki.

 

2. Sukienka, która umila i otula od CADOaccesories

Tę bakłażanową wypatrzyłam sobie na Facebooku, i kilka razy umawiałam się z dziewczynami z CADO Moniką i Jolą, że właśnie dziś, właśnie teraz po nią przyjadę, żeby przymierzyć. Ale wciąż coś mi wypadało. Aż wreszcie udało mi się dotrzeć na bardzo babski event zorganizowany przez Jolę i Monikę, Dziewczyny mają moc! (moim rozpieszczaniem chwaliłam się tutaj). Tam po konsultacjach z Joasią Jawor, stylistką oraz dziewczynami mogłam wreszcie sprawdzić, jak na mnie leży.

A przymierzać sukienkę w towarzystwie dwóch projektantek, to niezwykłe przeżycie. Monika z Jolą „poukładały” sukienkę na mnie, pokazując jej możliwości: asymetryczny dekolt, który może odsłaniać, a to jedno a to drugie ramię, a w przypadku karmienia piersią wygodnie dostać się w strefę VIB*, długość, którą można sobie regulować, i sukienkę nosi w wersji midi a nawet maxi. Czuć dbałość o każde, ale to każde marszczenie! A do tego jeszcze materiał marzenie, intensywny kolor bakłażana, mięsista tkanina, która się nie gniecie, i elegancko nosi. Czuję, że pobędzie ze mną nie tylko jesienią, ale i zimą, a także wiosną.

 

 

3. Śliwka, która pachnie marcepanem

Czy jest ktoś, kto nie kocha zapachu i smaku marcepanu?
No dobra, jak ktoś taki wśród czytających się znajdzie, to proszę łaskawie nie podnosić ręki. Bo ja tu chcę oddać swój pełen zachwyt dla tego olejku śliwkowego z Ministerstwa Dobrego Mydła. Obłędnie pachnie, jest lekki, szybko się wchłania, dlatego moje chłopaki akceptują proceder wklepywania olejku w swoje nie znoszące wszelakich smarowidła twarze. Są takie dni, że noszę się tylko z nim na twarzy, a czasami służy mi zamiast kremu pod makijaż. Bywa że wklepuję go sobie wieczorem. Przez to że jest leciutki, nie powoduje efektu „tłustej skóry”, nawilżył moją cerę i uspokoił wszelkie niedoskonałości. I pachnie… pachnie, no tak pachnie, a tym zapachem umila mi wszystko.

 

4. Jesienny liść

W naszym domu książki łagodzą obyczaje. Jeśli chcę trochę wyciszyć chłopaków, to proponuję wspólną lekturę. Albo sami sobie „czytają”, oglądają, opowiadają. Ostatnio lubimy zakopać się w kocyki i kołderki oraz liście… a właściwie to „Liść” Julii Rozumek. Cały czas się zastanawiam, dla kogo Julka napisała tę książkę, bo podobno dla dzieci, ale to dorośli nie mogą się z nią rozstać? Co bardziej wciąga historia niesionego wiatrem liścia miłorzębu, czy bajkowe ilustracje autorstwa Katarzyny Stróżyńskiej Goraj, które przypominają obrazki z dzieciństwa?
Czytamy… i zapada cisza. A jak snuje swoją opowieść Jula: „Miłość może istnieć w ciszy. Trzeba się pilnie przypatrywać i dzięki temu ją odnaleźć”.

 (…) miłość może mieszkać w każdym domu. Może skrywać się w krótkich chwilach i w kilku słowach.

I takie chwile wspólnego czytania, to nasza codzienna porcja miłości.

 

5. Dziewczyńska gazeta z cycuszkami

Magazyn G’rls Room podpowiedziały mi algorytmy instagramowe, które bardzo dobrze wiedzą, co ja publikuję, hashtaguję, lubię, śledzę, kontempluję. Oczywiście chodzi o cycki, piersi, i tematy kobiece. Zatem, jak tylko wytropiłam, że ktoś poświęcił cały numer magazynu, żeby prześwietlić i oddać hołd kobiecym piersiom, to wiedziałam, że muszę to mieć. Za tytułem stoi redakcja zarządzana i napędzana kobietami. Dziewczyńska redakcja, która do współpracy redaktorskiej zaprasza swoje czytelniczki (tak np. powstała akcja cycki ze zdjęciami piersi i wyznaniami czytelniczek na temat swoich piersi: Akceptowane w 100% zadziorne są piękne, bo są moje chodzę bez stanika i cycki są zadowolone, piękne i obwisłe), nie boi się podejmować dyskusji na tematy najbardziej intymne, kobiece, pyta o naszą seksualność, potrzeby.
Jeśli do tej pory brakowało Wam (mnie bardzo!) takiego pisma, to zapraszam. Kolejny numer będzie o okresie. Ja już nie mogę się doczekać. Do kupienia TU.

 

*******

*VIB – Very Important Boobs

Moje zdjęcie w sukience autorstwa: Rej-Brodowska Photolifestyle  / MUA: Asia Marchwicka-Dudziewicz
Stylizacja: Joanna Jawor – Osobista Stylistka / Kreatorka Wizerunku
Sukienka: CADOaccessories
Szal: CADOaccessories

 

0 likes Ta Która Wie # , , , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • U mnie na szczęście nie ma czegoś takiego jak smutki w jesieni. Pora jak pora 😉

  • Marcepanu nie lubię i mimo wszystko zbieram się na odwagę, i daję o tym znać w komentarzu 🙂

  • Mnie w tym roku wzięło na miniaturki kubeczków w jesiennych barwach, bawi mnie ich kolekcjonowanie. 🙂

    • Mnie też ostatnio wzięło na kolekcjonowanie kubeczków. 🙂 Poluję na taki zimowy, „w sweterku” z włóczki. 🙂

  • Sama zajrzałam na insta Smoków, przepiękne rzeczy robią, może sama się skuszę, albo wybiorę coś na prezent gwiazdkowy dla rodziny 🙂

  • Mamnatooko.pl.

    Hihi ostatnia pozycja najlepsza 😁

  • Olga Dąbrowska

    Śliwka z marcepanem brzmi bardzo jesiennie <3

  • Jakie piękne rzeczy umilają ci jesień! W tym drewnianych cudach zakochałam się całkowicie, taborety są piękne, chcę je mieć! 🙂

  • Ja z takich umilaczy mam książki i czasem lampkę dobrego, czerwonego wina 🙂

  • Marta Korotko

    Jestem na podobnym etapie – ostatnio jednocześnie rozjaśniam i oczyszczam swoją przestrzeń. I kurcze, o wiele lepiej mi się funkcjonuje 🙂

  • Och, bardzo tu miło i utulaniowo 🙂 Fajne pomysły, dzięki za podpowiedź 🙂
    My umilamy sobie jesień jeszcze cudownymi długimi gorącymi kąpielami i magicznie pachnącymi świecami

  • Szkoda, że nie pokazałas się bardziej w tej sukience, bo wygląda zachęcająco 🙂

  • Tak mocno uwielbiam jesień, że nawet nie muszę specjalnie nic umilać, ale Twoje „umilacze” bardzo mi się podobają <3

  • Dzięki za inspirujący wpis, który umilił mi dzisiejsze popołudnie 🙂 Ja jesień umilam sobie różowymi, ukochanym kubkiem gorącej herbaty, głaskaniem kotów, czytaniem pod kocem książki 🙂

  • Bardzo inspirujący wpis z którego na pewno skorzystam 🙂

  • Ależ poetycko to opisałaś! 🙂 Ja też staram się minimalizować. I żyć może nie tyle zero waste, bo to chyba dla mnie obecnie nieosiągalne, ale przynajmniej less waste 😉

  • Ja uwielbiam taką filozofię w życiu! To wymaga od nas większego przemyślenia podczas zakupów, ale potem nie natykamy się w domu na niepotrzebne graty. A ten olejek tak opisałaś, że aż sama poczułam ten zapach 🙂

  • Minimalizm to to czego chcę osiągnąć. Może mi się kiedyś to uda na razie długa droga przede mną.

  • Wielopokoleniowo 3

    A ja napiszę, że piękne to Twoje zdjęcie w liściach 😉 I jeszcze dodam, że Twoje umilacze są bardzo przyjemne 😉

  • Zainteresowała mnie ta gazeta, nigdy o niej nie słyszałam! I ja też jestem na etapie czyszczenia przestrzeni życiowej. Mam natomiast rzeczy, które lubię szczególnie. Niekoniecznie są praktyczne, ale po prostu #umilająmito. Co prawda nie są tak nietuzinkowe jak u Ciebie, ale bez nich życie byłoby gorsze.

    • bo najczęściej najlepszymi umilaczami są mało praktyczne rzeczy 😉

  • Mi jesień umila dobre piwo przy przygotowywaniu kolejnych wpisów na bloga 😉

  • Sukienka bardzo urokliwa, ale jednak hitem zestawienia jest ten olej z Ministerstwa Dobrego Mydła

  • Mam takie dwie sukienki, ktore umilaja mi jesien i zime. Milo sie na nie patrzy, przyjemnie nosi. I chlodne dni juz nie takie straszne!

  • Bardzo zaciekawiły mnie te talerzyki i olejek śliwkowy 🙂

  • Sylwia Antkowicz

    Zaciekawilam sie tym czasopismem. W tym numerze bylo o piersiach a tak w ogole to jakoe tematy jeszcze poruszaja?

    • ogólnie kobiece, tematem głównym kolejnego numeru będzie okres

  • Ten magazyn jest niezbędny dla każdej z nas i każda z nas powinna znaleźć się na jego okładce.

  • zaciekawił mnie ten magazyn, lecę przyjrzeć się bliżej

  • hah, ta gazeta to mnie położyła na łopatki, cóż… Instagram nie jest już teraz tym miejscem co kiedyś. Książka mnie zaciekawiła, no i musze sprawdzić o jakich talerzykach mówisz

  • Dobrze mieć takie umilacze. U mnie to na pewno książki, ale i gorąca herbata w ulubionym kubku, cieply szlafrok…

  • Świetne przykłady umilaczy. U mnie zdecydowanie jesień umilają mi ciepła kawa oraz mój ulubiony koc. Nie potrzebuje zbyt dużo do szczęścia 😛

  • Mnie jakoś umilacze nie potrzebne, gdy jesień i zima się zbliża myślę o tych wspaniałych momentach gdy mogę przemarznięta siedzieć w mojej pracowni przy maszynie 🙂

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

True story 🤣🙈🍩🍫🍰 ... See MoreSee Less

U nas walka!

View on Facebook

Wczoraj przyszła narzuta patchworkowa uszyta przez sprytne i czułe paluszki Agnieszki MaAteria patchworki w której zaszyte są skrawki z pierwszych ubranek Tadzinka.
Niedźwiadkowa kołderka przechodzi właśnie najmilejsze crashtesty. No stworzona jest do tulania!!! 🐻🐻🐻
... See MoreSee Less

View on Facebook

Fejsbuczek mi przypomniał, jak to 4 lata temu przy Franiu już bardzo, ale to bardzo nie starczało mi... niczego! Odzieży, sił i gibkości, żeby sobie buty samej założyć. 😅😄😃🤣😂

Mam tu jakieś ciężarne, którym również nie starcza?
... See MoreSee Less

View on Facebook