5razones.pl

Maj 8, 2018 at 5:08 pm

Umilacze zimy, które zostaną ze mną cały rok

Umilacze zimy, które zostaną ze mną cały rok

Maj zachwyca intensywnością kolorów i zapachów. No niby wiosna jeszcze, a tak jakby już lato. Tymczasem ja Wam chciałam pokazać moich ulubieńców, umilaczy zimy, którzy nic sobie nie robią i spędzają ze mną także wiosnę, nie obejdę się bez nich także latem, nie wyobrażam sobie bez nich jesieni, i tak nam zleci do kolejnej zimy.

 

1. Szal od CADOaccessories

To mój ulubieniec od kilku sezonów. Wielki szalo-komin uszyty z dresowej dzianiny, z kolorową wstawką. Można się w niego zapatulić na wiele sposobów. Nosić jako komin, szal z kapturem, albo narzutkę ala kimono. Uwielbiam go za tę jego wszechstronność, wielozadaniowość. Jeden dodatek, a tyle możliwości, kombinacji założenia, stylizacji. W zimie służył mi jako szal, albo przytulny kaptur.

 

 

 

 

Wiosną i latem zarzucam go na top lub t-shirt w chłodniejsze dni.

 

Przyprawiamy Wasze ulubione szare dresy odrobiną nonszalanckich wzorów i błysku…fot: www.spheresis.comfryz: Chmiest Academy of Hair Designstylizacja: cado.plmake up: Anna Zabawamodelka: Kamila Korgól

Opublikowany przez CADOaccessories 3 września 2014

Zła wiadomość dla Was jest taka, że już nie jest dostępny.

Ale mam dla Was i dobrą wiadomość. Monika i Jola, zdolne projektantki stojące za CADO (które mam przyjemność znać osobiście) w swojej ofercie mają wciąż dużo wielozadaniowych szali, i innych dodatków. Koniecznie zaglądnijcie TUTAJ i TUTAJ.

Moim ulubieńcem z najnowszej kolekcji jest np. ten duży wełniany kokon z kieszeniami, sprawdźcie TUTAJ.

 

 

2. Bluza od Mamma Studio

Jest już ze mną drugą zimę. Zakupiona TUTAJ przed zeszłorocznymi feriami, dzielnie się spisała w trakcie zimowego tulenia w nosidle małego Tadeuszka. Jest cudownie skrojona, tak że mieści małego człowieka czy to z tyłu, czy to z przodu. Z ogromnym kapturem, w którym można się ciepło schronić. Z przedłużanymi rękawkami, za co ją dodatkowo kocham, bo nic tak zimą mi nie marznie, jak waśnie dłonie. Uszyta z grubej dresówki. Zimą wystarczyło mi założyć pod nią softshella albo golf, dorzucić ciepła w postaci dzidziusia, i przyjemnie mnie grzało.

 

 

Tadeusz co raz rzadziej ląduje w nosidle, a ja mimo wszystko wciąż lubię się w nią zapatulić. Teraz dzielnie i przyjemnie służy mi jako oversizowy płaszcz, w trakcie naszych wypraw rowerowych, spacerów.

 

3. Odzież outdoorowa od Ducksday

Odkąd Franiu jest na świecie, regularnie wpadam w popłoch przed zimą, na jaką kurtkę się zdecydować, czy jest w ogóle sense inwestować w taką kurtkę, bo nie wiadomo czy i z jakim rozmachem ta zima nadejdzie. Właściwie to powinnam napisać, że wpadałam, bo ostatni taki popłoch zaliczyłam przed zeszłą zimą, kiedy to postanowiłam zakupić mu całoroczną „four seasons” kurtkę marki Ducksday. Ta kurtka to 3 w 1: kurtka przeciwdeszczowa i odpinany polar, które w komplecie tworzą ocieplaną kurtkę zimową. Gdy przychodzi wiosna można odpiąć polar, i nosić samą część przeciwdeszczową, a i sam polar świetnie się sprawdza w roli lekkiej kurteczki.

Dzięki czemu przez cały rok nie muszę się martwić zakupami odzieży wierzchniej.

 

Tadeusz też dostał swój wielozadaniowy kombinezon na tę zimę, w postaci całorocznego kombinezonu Rain and Snow, który jak sama nazwa wskazuje jest deszczo i śniego odporny. Jednak żeby był i mrozo odporny, to polecam dokupić do niego kombinezon polarowy.

Poza zimą można je nosić oddzielnie w zależności od warunków atmosferycznych. I taki zestaw posłuży nam wiosną, gdy pada, latem gdy marzą nam się spacery w niepogodę, jesienią, gdy przyjdzie pora zmierzyć się z chłodniejszą aurą.

 

4. Buty od Bobux

To jest moja butkowa, stupkowa miłość. Sama bym te buty nosiła. Wszystkie: czy to sandałki, trampeczki, czy półbuty. Franiowi rok temu kupiliśmy buty tego modelu (tylko kolor czerwony).

I maszerował w nich jesienią, zimą (dopóki nie spadł śnieg), służyły mu i wiosną, a także latem w trakcie ekspedycji do lasu. Przez to że są wykonane ze skórki, mają elastyczną, pracującą podeszwę, to stopa się w nich nie męczy. To także ulubione butki Franka. Dociera właśnie kolejną parę, i nie zanosi się, żeby miały one w trakcie tej eksploatacji paść.

 

 

 

5. Krem do twarzy od Weleda

Ten krem pokochałam od pierwszego zapachu. I wystarczy, że poczuję tę nagietkową nutę, to zaraz przypomina mi się maj 2016, czyli narodziny Tadzinka. Maj niby pachnie bzem, ale dla mnie nagietkiem, noi Tadeuszem.

I tak od 2 lat ten krem jest z nami wiosną, latem i jesienią: TUTAJ, a gdy w trakcie zimy warunki atmosferyczne się zaostrzają to zamieniamy go na ten ochronny na niepogodę: TUTAJ. Poza tym, że cudnie, i bardzo naturalnei pachnie, jest niezwykle delikatny, szybko się wchłania. Regularnie go chłopakom podkradam!

 

6. Książka Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy – Anna Dziewit-Meller

W recenzjach o tej książce pisze się, że to książka o dziewczynach i dla dziewczyn. Ja uważam, że to obowiązkowa lektura dla wszystkich dzieci. Sama ją kupiłam dla swoich synów i wpisałam pamiątkową dedykację: „chcę byście wiedzieli, że bez względu na wszystko, świat jest dla Was. Czytajcie te historie o dzielnych dziewczynach, tylko takich szukajcie. Bądźcie dobrzy (najlepsi) dla samych siebie, siebie nawzajem i całego świata.”

Mamo poczytaj mi o dziewczynach – często prosi Franiu przynosząc mi Historię w spódnicy autorstwa – Anna Dziewit-Meller. Jego nie dziwi, że bohaterkami i to jakimi, tych opowieści są dziewczyny.

I tak lubimy sobie razem podróżować przez dzieje pod dowództwem Heńki Pustowójtówny (o której ja sama przed lekturą tej książki niewiele wiedziałam), być uczestnikami przygód niezwykłych dam, dziewuch, dziewczyn.

Dla mnie to wyjątkowe spotkania z niesamowitymi kobietami, dla Franka po prostu fantastyczne przygody, odkrycia, spiski, awanturki, szpiegowskie akcje, których słucha z wypiekami na twarzy, i nie może doczekać się dalszej części: Bo dziewczyny, i chłopaki, mogą wszystko!

 

0 likes U Eleganckich # , , , , , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

8 hours ago

5razones

W kontekście dziecięcych emocji taka myśl.

No dużo, ogrom, morze przestrzeni potrzeba.

I wyobraźni też.

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook

18 hours ago

5razones

- Ale synku, nie mam pewności czy pozwoliliby Ci tam wejść. Bo to jest taki klubik dla maluszków do 3 roku życia, a ty już masz prawie 5 - tłumaczę Franiowi zasady jednego z klubików dla dzieci, który niedawno odwiedziliśmy z Tadziem.
Oczywiście brat straszy słysząc te opowieści zapragnął również takich przygód. Zresztą jemu zawsze teskno do tych spraw, które dzieją się z Tadkiem i ze mnę, kiedy on akurat jest w przedszkolu.

- Nie zgadzam się! On muszą mnie tam wpuścić - mówi stanowczo.

- Synku, nie wiem... musiałabym... - zanim kończę zdanie, Fra biegnie przed siebie i nawet nie ogląda się za siebie.

Gdy udaje mi się go dogonić, widze napięcie w ciele, smutek na twarzy...

- Ale synku... co jest...

- No mamo wyobraź sobie, że tobie nie pozwalają gdzieś wejść, no to jak byś się czuła?
.
.
.
.
No właśnie wyobrażam sobie.

Niedawno, jak opisywałam tu jedną naszą scenkę o emocjach w roli głównej z Franiem, to jedna z Was zadała mi pytanie, jak ja to zrobiłam że on jest taki świadomy swoich emocji?

No właśnie wyobrażam sobie.
Wyobrażam sobie, co dziecko może czuć.
Jak może przeżywać odmowę, stratę, lub jakiekolwiek inne zdarzenie.
Wyobrażam sobie, co to może z nim robić. Jaka to może być dla niego trudność. Jak emocja: złość, smutek, przykrość, żal uruchamia w nim ciało, bo to zawsze działa na zasadzie impulsu.
A to i tak pewnie część tego, co tam się w środku tego małego człowieka dzieje.

Tak. Zaczynam od wyobrażenia sobie.
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

Chór:
W Bajkogrodzie poruszenie,
Mały Książę nie chce spać,
nie pomaga cycolenie, kołysanie,
ani luli luli laj…

Dobra Wróżka:
Może to przez ząbkowanie
Może brzuszek boli Go
Może zwykłe wydziwianie
Utul Matka Syna no

Matula Księciula:
Toż to chyba zębuliszcza,
co je Książę dzielnie wyciska…

Dobra Wróżka:
Zatem taka moja rada:
Niech Matula czule gada,
Niech Matula da gryzaka
Mrożonego… i buziaka!

Matula Księciula:
Takoż Matka postępuje,
Swego Księcia czule tuli i całuje,
A w łapki maleńkie wkłada gryzakule!

Głos z ciemności:
W Jelitowie wielka draka… oto znów nadciąga sraka!

Matula z ludu 1:
To i ja posłużę radą
Na Księżniczce testowaną
Co raz w Łodzi ocaliła
Matulinę załamaną.
Jeśli Księcia męczą zęby,
Lepiej będzie, gdy mu damy
Nie gryzaki, nie buziaki,
Lecz do ssania palec Mamy…

Matula z ludu 2:
Ile dzieci, tyle rad,
Gdy nam kwili Nieborak,
U nas zatem skutkowało:
Gdy se Dziecię sznurek ssało.

Matula Księciula:
Jeśli chodzi o zębiszcza
Takiż patent nam się ziszcza,
Książę w paszczę pieluchę ładuje,
I ją międli, męczy, miętoluje!
Głos z ciemności:
Draka, draka, wielka draka…
Książę nie śpi, bo go ciśnie sraka.

Błazen dworski:
Ach swawole, te swawole,
Książę smutny, więc płakoli
Niech mnie matka do Księcia dopuści,
Ja go bajką na dobranoc rozchichrolę.
Przegonimy smutki precz,
I nim się matka obejrzy, Książę zaśnie wnet.

Matula Księciula:
A to już matczyna dola,
Że gdzie dzidziuś, tam poetycka swawola,
Rym do rymu matka co dzień składa,
I bajeczki na dobranoc opowiada.

🌃🌌🌠🌛⭐

„Bajka o Małym Księciu - co nie chciał spać” - powstała, jak Franiu miał niespełna 5 miesięcy. I wtedy wydawało mi się, że ja już nigdy nie zasnę i nie pośpię.
Ale było minęło: i noszenie, tulenie, maratony na piersiach, zęby, zebiszcza (wszystkie wylazły, i jeszcze trochę czasu nam zostało do pierwszych odwiedzin Wróżki Zembuszki), różne infekcje, choroby (w tym maskara ospa). Potem to samo się przeżyło z Tadeuszem. Trochę na większym luzie, bo pewne rzeczy już człowiek zna, one nie są niespodzianką, więc tak jakby mniej zaskakują, a przez brak efektu niespodzianki mniej eksploatują.
Franiu za niedługo skończy lat pięć, i wciąż zdarza mu się być Małym Księciem, któremu nie chce się spać: „bo ale mamo… moje oczy nie chcą się zamknąć”. Bywa, że i całej nocy nie prześpi: bo pić, po siku, albo nocne manewry w poszukiwaniu drugiego człowieka, do którego mógłby się nocą przytulić (komu tego ciepła nocą nie brakuje?).
Zatem jeśli przed Wami nocka z Księciem albo Księżniczką, a nawet z całym Królestwem, to pamiętajcie kiedyś zaśnie, kiedyś pośpicie. Kiedyś...

A ciąg dalszy kołysanki w linku w komentarzu
... See MoreSee Less

View on Facebook