5razones.pl

Styczeń 20, 2013 at 8:50 pm

Un ritmo sin cabeza, un ritmo que nunca llega…

Un ritmo sin cabeza, un ritmo que nunca llega…

Entre mariposas negras, va una muchacha [Pośród czarnych motyl, kroczy dziewczyna]. Wchodzi Siguiriya, wpleciona w łańcuch drgań  rytmu. Jej pojawienie poprzedza płacz gitary, której nie sposób uciszyć. Elipsa krzyku pieśni rozpościera się pomiędzy górami. Na moment przed jej pierwszym krokiem słychać… słychać tylko ciszę. Ciszę pofalowaną. ¿Adónde vas, siguiriya, / con un ritmo sin cabeza?[Dokąd idziesz, siguiriyo / w rytmie całkiem niepojętym] pyta poeta tancerkę o sercu ze srebra.

W poematch Lorki zjawiają się, kroczą czy wręcz tańczą inne niezwykłe bailaoras, cantaoras (tancerki flamenco, śpiewaczki), jak Soleá, vestida con mantos negros, Saeta    i Petenera gitana. Pojawiają się w towarzystwie, akompaniamencie dźwięków, bo świat poematów poety grenadyjskiego to właśnie dźwięki, los sonidos ziemi Andaluzyjskiej. Dźwięki wiatru, wody, gajów oliwnych, wysuszonej i spalonej słońcem ziemi, gór, dzwonów na wieży. Są to też dźwięki gitary o pięciu strunach, dochodzący z oddali krzyk, płacz, szloch, westchnienie, zaśpiew czy też śpiew. Tutaj nawet cisza ma swój dźwięk.

Andaluzja pełna jest dźwięków i rytmów (ritmo), od których to drży, przez które jest cały czas w niepokojącym czy wręcz mistycznym ruchu, tańcu. Andaluzja,  ukochana ziemia poety, co już tutaj wcześniej było wspomniane, jest jego największą inspiracją. Amo a la tierra. – wyznaje – Me sietno ligado a ella en todas mis emociones. (…) Este amor a la tierra me hizo conocer la primera manifestación artística.* Zatem Lorka, poeta Andaluzji staje się tubą swojej ziemi ojczystej. Jest w pierwszej kolejności Andaluzyjczykiem, dopiero potem Hiszpanem, jak powie o nim Damáso Alonso, reprezentantem duszy Andaluzji: …el alma que allí canta, que allí en el el misterio de la creación poetica se cela y a la par se descubre, no es alma del poeta: es alma de su Andalucía, es alma de su España.** Andaluzja, to wieś andaluzyjska i jej bogaty i niezwykły folklor ze swoimi tradycjami, wierzeniami, przesądami, historiami, to cante jondo, których poeta w dzieciństwie mógł słuchać nie wychodząc z domu. Cante jondo, w których zawarta jest cała dramaturgia wsi cygańsko-andaluzyjskiej. Dlatego nie dziwi, że Federico wyrosły ze świata pieśni, dźwięków i rytmu Andaluzji, potrafił złapać, wydobyć esencję tego świata, z jego krajobrazem, pieśniami, tańcami, ludźmi, przepowiedniami. Złapać, wydobyć, a przede wszystkim opisać, „spoetyzować” ten świat, tak że wchodząc do niego, czujemy jak cały ten świat bije, pulsuje, drży… żyje.

Tom Poema del cante jondo to retabulum – jak je nazywa Lorca już we wcześniej cytowanym liście do przyjaciela, to puzzle, składającego się z wielu barwnych elementów,  a żadnego z nich nie może zabraknąć, żeby ten świat był pełny, harmonijny, spójny, żeby był kompletną całością. Te niezbędne elementy to ludzie, cyganie, bo Federica przede wszystkim ludzie interesowali i fascynowali:

A mí me interesa más la gente que habita el paisaje que el paisaje mismo. Yo puedo estarme contemplando una sierra un quarto de hora; pero en seguida corro a hablar con el pastor o el lenador de esa sierra. Luego, al escribir, recuerda uno estos dialogos y surge la expresión popular autentica. Yo tengo un gran archivo en los recuerdos de mi niñez de oir hablar a la gente. Es la memoria poética y a ella me atengo.***

Pamięć poety przechowuje i przywołuje też inne wspomnienia, elementy, które konstytuują świat pieśni i świat Cyganów, jak: el camino (droga), la encrucijida (skrzyżowanie), el rio (rzeka), el labirento (labirynt), la cruz (krzyż) – nawiązujące do spotkania, stania na rozdrożu, la luna (księżyc), candil (świeca), farol (latarnia, lampion), velón (lampa oliwna), cirio (gromnica), luciernega (robaczek świętojański, świetlik) – rozjaśniające nocne ciemności, budujące nastój, atmosferę poematów oraz spotkania. Te najbardziej nas interesujące związane są z rytmem: ritmo (rytm), tensión (napięcie, natężenie), vibración (wibracja), palpitación (palpitacja), temblor (drżenie, drganie, wstrząs) i dźwiękiem: ayeo, el grito (krzyk), el llanto (płacz, lament), el sollozo (szlochanie, szloch), el suspiro (szept), el silencio (cisza).  To one towarzyszą przechodzącym przez poematy najsławniejszym cantaores
i cantaoras
poprzedniego wieku, jak La Parrala, Silverio, Juan Breva, a także kroczącym  w procesjach i w „pasos de virgenes” inspirowanych procesjami   z okazji La Semana Santa (Wielki Tydzień) z Sewilli.

W tym rytmie tańczą, do tych dźwięków śpiewają także inne bohaterki poematów Lorki. Są to upersonifikowane, ożywione przez poetę najważniejsze według teorii Manuela de Falla pieśni flamenco, którym Lorca poświęcił cztery poematy z tomu Poema del cante jondo. Każda z nich związana jest innym rytmem, każdej z nich towarzyszy inny nastrój, inny smutek. Każda z nich ma inną, swoją historię do opowiedzenia. Siguiriya to krzyk i płacz, Soleá opowiada o swojej torturze spowodowanej miłością i samotnością, Saeta o miłości, która rani, Petenera o śmierci.

Zatem w wypadku poematów Lorki nie trzeba silić się na własną klasyfikację tańców. Podział jest jednoznaczny, każdy z wyżej wspomnianych poematów, to inny taniec, inna pieśń, a właściwie inne palo, czyli styl, zaprezentowany w cytowanej już tutaj konferencji na temat cante jondo. Nie można tu zapominać, że mówiąc o cante jondo i flamenco, mamy  do czynienia ze zjawiskiem śpiewu jako takiego, któremu towarzyszy gitara, palmás, czyli klaskanie, zapateado – tupanie, step i właśnie baile, taniec. Co więcej każdy z palos ma swoją własną mniej lub bardziej skomplikowaną strukturę, w której każdy z elementów zajmuje odpowiednie miejsce. Warto tutaj zaznaczyć, że także coplas, zwrotki poszczególnych poematów Lorki nawiązują do kolejnych części tej struktury, przez co nie są tylko poematami o pieśniach, stylizowanymi na cante jondo, one są pieśniami, cante jondo, verdaramente jondo

 

* Cyt. za: A. Josephs y J. Caballero, Introducción [a:] F. G. Lorca, Poema del cante jondo. Romancero gitano, Madrid 2001, s. 63. Tłum. autora: Kocham ziemię. Wszystkimi moimi emocjami czuję się do niej przywiązany,     z nią związany. Ta miłość do ziemi sprawiła, że poznałem  pierwsze artystyczne objawienie.

** Cyt. za: A. Josephs y J. Caballero, Introducción... , op. cit, s. 62. Por: D. Alonso, Poetas Españoles Contemporaneos, Madrid 1965, s. 264. Tłum autora: […] dusza, która tutaj śpiewa, która w misterium kreacji poetyckiej ukrywa się i  tak samo odkrywa, nie jest duszą poety: to dusza jego Andaluzji, to dusza jego Hiszpanii.

*** Cyt. za: A. Josephs y J. Caballero, Introducción... , op. cit, s. 64. Tłum autora: Bardziej mnie interesują ludzie, którzy zamieszkują dany krajobraz niż krajobraz sam w sobie. I mogę kwadrans kontemplować góry; ale zaraz biegnę, żeby porozmawiać z pastorem lub drwalem z tych gór. Potem pisząc przypomina mi się jeden z tych dialogów i służy on jako autentyczne ludowe wyrażenie, ekspresja. Posiadam ogromne archiwum wspomnień z mojego dzieciństwa od słuchania ludzi. To pamięć poetycka, której się trzymam.

 

 

0 likes Dancing shoes , Ta Która Wie # , , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Fejsbuczek mi przypomniał, jak to 4 lata temu przy Franiu już bardzo, ale to bardzo nie starczało mi... niczego! Odzieży, sił i gibkości, żeby sobie buty samej założyć. 😅😄😃🤣😂

Mam tu jakieś ciężarne, którym również nie starcza?
... See MoreSee Less

View on Facebook

Zrobiliśmy dziś sobie spontaniczną wyprawę do gospodarstwa ekologicznego Dębnik 52
Niezapowiedzianie zaskoczyliśmy Gospodarzy, ale mimo tego każda kózka (no prawie każda) została nam przedstawiona z imienia. 🐐🐐🐐 Zwierzaki mogliśmy pogłaskać, nakarmić, tylko uważać trzeba, bo łakome kózki lubią skubnąć kieszenie szukając czegoś do schrupania.

Miejsce niezwykłe, zaledwie 25km od Krakowa, z własną stadniną🐎🐎🐎 koni rasy Haflinger i American Quarter Horse. Do tego te czarowne kozy, z których mleka Gospodarze robią wyborne jogurty i sery (my zaopatrzyliśmy się w twarożek i fetę w oleju z czosnkiem, czosnkiem niedźwiedzim, ziołami dębnickimi i chili).

Wrócimy, bo raz że blisko, dwa serdeczni Gospodarze i ich zwierzyniec, a trzy... to ja bardzo chcę zrealizować swoje marzenie o jeździe konnej.
... See MoreSee Less

View on Facebook

Tadziulkowe pierwsze bodziaki, rampersy, kaftaniki, koszulki oraz piżamki pocięte na kwadraciki, które potem najzdolniejsza Agnieszka z MaAteria patchworki pozszywała, pikowała i tak powstała patchworkowa narzuta dla Tadzinka (już jest w drodze do nas).
Franiu też taką ma. Najukochańsza kołderka, codziennie tuli Go do snu. 🌈🛌🌒

#patchwork #handemade #narzutapatchworkowa #maateria #pierwszeubranka #kołderka #magicofchildhood #TadeuszMajowy
... See MoreSee Less

View on Facebook