Marzec 19, 2015 at 10:40 pm

Wódz

Wódz

Słuchajcie nie mam za wiele czasu. Póki wódz Czupakabra siedzi w kucki i ogarnia swoje klocki i książeczki, to jest cisza i spokój. Ale jak tylko wódz ruszy ku mnie ze swoimi zwinnymi paluszkami, to po naszej rozmowie. Bo zapewne jak to wódz ma w zwyczaju, zechce jednym zwinnym rzutem na klawiaturę wycharatać parę klawiszy.

Także no do rzeczy. Co ja tu chciałam…? Ano chciałam z okazji tego, że już nam rok pierwszy, rok cały z wodzem minął, to opowiedzieć Wam chciałam, gdzie jestem i czemu akurat tam jestem po tym całym roku z wodzem. A ja na dywanie jestem. Najczęściej w kucki, lub w przysiadzie, zdarza się że i w pozycji kwiatu lotosu. Czasami leżę. Czasami stoję. I oczywiście bardzo często też tańczę. Wiadomo, że z wodzem tańczę. Wódz ma swoje ulubione hiciory i szlagiery. I jak tylko usłyszy ulubiony bit, to hop na rączki trzeba wodza porwać i pohulać z nim należy konkretnie. To ulubiona play lista wodza: Walczyk Labada, Tangos, Alegria.

A gdy jednak jesteśmy w kuckach i przysiadzie, to czasami pochylamy się nad książeczkami, czasami nad klockami, bywa, że i kredek się wodzowi zachce. Niekoniecznie do rysowania, przegryź kredkę wódz bardzo lubi.

Czasami uda mi się wyrwać do kuchni, i tam dłużej pobyć w pozycji na stojaka przy zmywaku lub w chochlach i garach. Ale i tam przebiegły i czujny wódz mnie prędko odnajduje. I nie ma wyjścia, muszę pozwolić mu na wybebeszenie szafek i szuflad i eksperymenty z miskami, pokrywkami, trzepaczkami do jajek, torebkami pełnymi przypraw. Wszystko co szeleści, szemrze, się przesypuje, dźwięczy i brzęczy, łomocze lub chlupocze, zadziwia i przykuwa uwagę ciekawskiego wodza.

Jak tylko smog nad miastem nie zatrzyma nas w domostwie to wódz mnie, a ja wodza porywam na spacer. Odkąd wódz jest wodzem chodzącym, to przestało być lekko. Wyprawa spacerowa kończy się na najbliższym placu zabaw. A tam już wódz decyduje od której atrakcji zacząć. A opcji jest sporo: huśtanie, bujanie, zjeżdżanie, wspinanie, czy po prostu bieganie. I spróbuj tu nadążyć za wodzem matko.

Pobyt na świeżym powietrzu i to całe hasanie, potrafi lekko otumanić wodza. Dlatego gdy tylko wrócimy do naszego domowego wigwamu i pożremy wspólnie obiadziszcze, to oddajemy się takim przyjemnościom jak sjesta, drzemka, drzemulka. O tak! Nie ma to jak drzemka z wodzem. Kto wodzowi zabroni?

A potem już tylko podwieczorkowanie. I zaś rytuał książeczek, klocków, kredek. I ciąg dalszy dywanowych kotłowanek, przepychanek. Czasami przydarzy się jakieś tarmoszenie kocich grzbietów.

Na finisz dniówki z wodzem zawsze ma miejsce rytualna kąpiel w pianie i w otoczeniu gumowych płazów i gadów. Potem jeszcze ceremoniał cycolenia, tulenia i śpiewania i wódz udaje się na dłuższy, bo nocny spoczynek. Ale i wtedy nie ma pewności, że nagle nie zawoła „Sprawdzam!” i zawezwie matkę z pojmanymi w jasyr cycami. Bywa, że i przy wodzu trza pół nocy czuwać.

I tak dzień w dzień, i noc w noc.

Nuda, pomyśleliście co? Nuda i monotonia. Tak zasugerowała jedna z moich pracowych koleżanek, której było dane spędzić ze mną i wodzem jedno popołudnie. Czy tak teraz wygląda każdy Twój dzień? – zapytała z wyczuwalną troską w głosie. I tak i nie, odpowiedziałam. Ilość rytuałów jest mniej więcej taka sama, ilość zmiennych, jest zmienna.

I dla tych zmiennych właśnie nie chcę się stąd ruszać. Z tego dywanu. Tu chcę zostać. Na tym dywanie. Dla tych zmiennych zawiesiłam swoje pracowe aktywności, swoją karierę, jak mawiają niektórzy.
A no właśnie, co z Twoją karierą? – dopytują różni życzliwi. Pamiętaj nie możesz wypaść z obiegu. – radzą następni.

Mogę. Wypadłam. Porzuciłam.
Poranne meetingi, spotkania projektowe, breifingi zamieniłam na nieśpieszne biesiady przy kaszy jaglanej. Wszelkie confcalle i inne telekonferencje porzuciłam na rzecz rozmów twarzą w twarz, policzek przy policzku, na chichotki i łaskotki. Przerwy obiadowe bez obiadu a o zimnej kawie, nadrabiam teraz drugimi, trzecimi śniadaniami, obiadami, podwieczorkami. Negocjacje, pertraktacje dotyczące budżetów, media planów oraz biger logo, zastąpiłam negocjacjami i pertraktacjami o „a może oddasz mamusi telefon/pilota, i zamiast tego pobawisz się samochodzikiem”. Wódz przez ostatni rok wybił mi z głowy planowanie w excelu i w innych porządkujących rzeczywistość programach. Bo nie ma takiej drzemki, której nie można by przesunąć, albo odbyć nawet drugi raz. Zmienne, niecodzienne porządkują mi każdy dzień.
Bardzo zwolniłam. I choć przez wzgląd na te zmienne w codzienności, jestem dzień w dzień, i noc w noc na najwyższych obrotach. To są to inne obroty. Bez zadyszki. Ta przydarza się tylko na spacerze. To teraz takie moje, tak jakby delegacje.

Zostaję na dywanie. Z tej perspektywy najlepiej widać wodza.

A teraz już muszę Was porzucić, bo Czupakabra wódz już człapie w moją stronę. Jeszcze chwila chwilunia i dopadnie klawiaturę i… d;sjkd;lsajckkkkkkkkkkkmmmsjoepuvpjoeegf;iweugcjkn

Hawk!

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

6 hours ago

5razones

Lato latem, wakacje wakacjami... nie wiem jak u Was, ale u nas listy do świętego Mikołaja już narysowane 😂👌😅

PS. Kto zgadnie o czym marzy Franciszek?
... See MoreSee Less

View on Facebook

12 hours ago

5razones

Nawet taka gwiazda PINK potrzebuje l4... bo dzieci chore.

"I mother with everything I have whilst handling all the rest."

www.instagram.com/p/BmALVhblDhv/?taken-by=pink
... See MoreSee Less

View on Facebook

2 days ago

5razones

My wciąż w trybie bardzo wakacyjnym i obowiązkowo na bosaka. 👣👣👣👣
Ale ja mam już szkice do nowych postów, i tu pytanie do Was: o czym najpierw chcecie przeczytać? 🤔

👣⛺
... See MoreSee Less

View on Facebook